ParentingTrochę żartem

Życie nie zaczyna się po 30-tce

autor Żona Czerwiec 8, 2016 0 komentarzy
legs
Podobno życie zaczyna się po 30-tce. Podobno to jest ten czas, kiedy jesteśmy najbardziej wydajni zawodowo, wiemy czego chcemy, mamy czas i energię, żeby góry przenosić. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy tak jest. Ja czekam już prawie 5 lat, aż to lepsze, pełniejsze życie w końcu się zacznie ;) Odkryłam za to coś innego. Być może dla większości ludzi życie zaczyna się po 30-tce, ale z pewnością życie rodzica zaczyna się po skończeniu przez najmłodsze dziecko 3 lat.

Kiedy jesteście rodzicami noworodka i uczycie się języka dziecka (dla niewtajemniczonych: język ten składa się głównie z płaczu), marzycie o tym, żeby już zaczęło mówić. Kiedy rozszerzacie dietę, a ono pluje wszystkim i na wszystko, marzycie o chwili kiedy postawicie przed dzieckiem talerz i sztućce a ono samo zeżre swój obiad. Kiedy wstajecie miliard razy w nocy, marzycie o dniu, w którym to wy będziecie rano budzić swoje dziecko (z nieukrywaną satysfakcją i możliwe, że z odrobiną złośliwości). I nagle, gdzieś tak w momencie kiedy wasze dziecko kończy 3 lata, budzicie się z myślą, że wasze życie wróciło do jako takiej normy, jest przewidywalne, uporządkowane i – w porównaniu do nie tak dawnych czasów – dziwnie… wygodne.

Nie ma nocnego wstawania

3-letnie dzieci raczej przesypiają całe noce i to w swoim łóżku. Owszem, zdarzają się oporniejsze osobniki, które wędrują do łóżka rodziców, ale zwykle da się im to wybić z głowy. W końcu nadeszły czasy przesypiania ciągiem nawet 8 godzin!!!

Trzyletnie dziecko łatwiej zostawić z opiekunką/babcią/ciocią/itd.

niż takiego na przykład rocznego malucha. Jeśli tylko macie możliwości zapewnienia dziecku opieki, zaczniecie przypominać sobie, jak wygląda życie towarzyskie normalnych ludzi.

Wreszcie nie trzeba zabierać wszędzie ze sobą pieluch.

Wychodzisz z domu i zabierasz ze sobą dziecko. Finansowo też tu wychodzimy na plus.

Nie trzeba butelek i mleka.

Nawet jeśli dziecko jeszcze popija mleko z butelki przed snem to okazjonalnie może się dać namówić na zwykłe mleko. A już na pewno na kakao.

Można się z nim wreszcie dogadać.

Powie ci, że boli go brzuch, ząb, albo że jest głodne. Albo że chce iść na plac zabaw z zakręconą zjeżdżalnią, a nie z tą zieloną. Powie ci, rozumiesz? Koniec komunikacji opartej na zgadywaniu, jaki to akurat rodzaj płaczu. Wprawdzie od tego momentu nie przestaje już wcale gadać, ale do momentu, kiedy zacznie wam mówić, że jesteście głupi i nic nie wiecie, macie jeszcze trochę czasu ;)

Je normalne rzeczy.

Krewetki. Sushi. Pizzę. McDonald’sa. Mało tego – ono często jest w stanie zjeść to SAMO. Bez żadnej pomocy z twojej strony. W połączeniu z powyższymi punktami wreszcie nadszedł moment, kiedy wyjście na zakupy nagle zamieniające się w spontaniczną wycieczkę do Krakowa, nie jest już taki daleki od rzeczywistości, jak Alfa Centauri od Układu Słonecznego. (Dla jasności: ten punkt nie jest jeszcze o moim najmłodszym dziecku)

Ale naprawdę najważniejsze jest to,

że z takim trzylatkiem można pójść na plac zabaw i wsiąknąć w lekturę na 2 godziny od czasu do czasu tylko dyskretnie lokalizując swoje dziecko. Wszędzie wlezie, ze wszystkiego zjedzie, a przede wszystkim fajniejsze będą inne dzieci niż twoja osoba. Wreszcie wyjścia na plac zabaw można polubić! ;)

Ostatnio gdy nasze najstarsze dziecko miało 3 lata, uznaliśmy, że to ostatni moment, żeby się postarać o drugie. Człowiek zbyt szybko przyzwyczaja się do dobrego i baliśmy się, że bardzo trudno będzie nam się odzwyczaić. Mieliśmy rację. Po kolejnych 3 latach znów przyzwyczajamy się do dobrego. Z każdym dniem możemy więcej jako rodzina. I przede wszystkim jako rodzice. Wczoraj na przykład, to były 2 godziny spędzone na lekturze, w czasie gdy moje dzieci świetnie bawiły się z innymi dziećmi na placu zabaw.

O, tak. Nie wiem nic o tym, jak fantastyczne życie jest po 30-tce (być może ciężko zauważyć różnicę, jeśli w swojej głowie nadal mam 27 lat), ale moje nowe życie rodzica właśnie się zaczęło ;)

 

 

Może ci się też spodobać