Jedzenie

Złość na talerzu, czyli penne all’arabbiata

autor Żona Kwiecień 19, 2015 10 Komentarzy
penne all'arabbiata
To klasyczne włoskie danie nie tylko ma ciekawą nazwę, ale też naprawdę obłędny smak. Wbrew nazwie (arabbiata to po włosku: zła, wściekła) robię je nie po to, żeby się złościć, ale żeby poprawić sobie humor. Dla mnie jest to potrawa z kategorii comfort food (jedzenie poprawiające nastrój), w dodatku należy do tych, których przygotowanie zajmuje tylko chwilkę.

Jest to danie idealne, żeby się rozgrzać w jesienne czy zimowe dni (albo takie jak dziś – zimne i wietrzne kwietniowe ;) ), a to ze względu na pikantność, której dodają mu ostre papryczki. Ja jednak jadam je też chętnie latem, bo świeżość jaką dają pomidory smażone na maśle i natka pietruszki, idealnie pasuje na tę porę roku. Mój sposób na idealne penne all’arabbiata bazuje na przepisie z książki „Włoskie dania makaronowe” Gino D’Acampo.

Uwagi co do wymowy:
W języku włoskim bardzo ważne jest wymawianie wszystkich podwójnie występujących liter. Pamiętajcie więc, żeby powiedzieć PEN-NE, jeśli mówicie o makaronie (penne = pióra), w przeciwnym razie będziecie mówić o karach (pene = kary).

penne all'arabbiata

20150417_121507053_iOS

Składniki (na 4 małe lub 3 duże porcje):
2 łyżki masła
2 ząbki czosnku
3 suszone papryczki peperoncino
2 puszki pomidorów krojonych
Natka pietruszki
Sól, cukier do smaku
Ok 400g makaronu penne rigate (ok 100g na osobę)
Ser twardy: parmezan, grana padano lub pecorino romano

Przygotowanie:
1. Na dużej patelni roztapiam masło i dodaję sprasowany czosnek i papryczki. Podsmażam chwilę.
2. Dodaję pomidory z puszki oraz posiekaną natkę pietruszki i smażę mieszając od czasu do czasu przez ok 10-15 minut, aż woda odparuje i sos się zagęści.
3. Gotuję makaron.
4. Kiedy sos się zagęści, a pomidory zmiękną dodaję ok łyżeczki cukru i solę do smaku.
5. Zdejmuję sos z ognia i dodaję odcedzony makaron. Mieszam wszystko ze sobą na patelni, a następnie przekładam makaron na talerze.
6. Posypuję tartym serem i natką pietruszki.

20150417_123827304_iOS

Może ci się też spodobać

  • Skanna Czyjakośtak

    Żeby o karach, to pół biedy, zacznijmy od tego, że pene to penis ;)

  • Proste = najlepsze :) A niedługo (może trochę więcej) już prawdziwe, świeże pomidory :)

    • Marzą mi się takie z własnego krzaczka, dojrzałe na słońcu a nie ze szklarni ;)

      • W mieście na balkonie widziałem takie rosnące do góry korzeniami i pomidory podobno dobre :)

        • Kiedyś próbowałam hodować na balkonie pomidory i zioła – zioła zostały zeżarte przez mszyce a pomiodory były marne i maleńkie. To mnie trochę zniechęciło. Kusi mnie, żeby kupić albo kawałek ogródka działkowego – akurat mamy takie pod bokiem, rzut beretem od nas, tylko jak przekonać do tego męża? ;)

          • Upić… ale tak na umór….

          • Paweł Cichocki

            Nie daj się! Ani się obejrzycie i będziecie każdą wolną chwilę spędzać na działce. Typowe zajęcia na działce to:
            Sadzić, Przesadzić, Pielić, Siać, Zbierać, Przekopać, Zakopać, Wykopać, Ocieplić, Owinąć, Zawinąć, Przyciąć, Wyciąć…
            Roboty na 400 dni w roku.
            Na urlop nie – bo akurat będzie sezon na robienie czegoś na działce (bankowo).
            W weekend też nic tylko działka…
            I jak te tetryki – działka i nic więcej do smierci

          • Podobno chciała się zacząć ruszać ;) O i jeszcze będzie mógł bloga założyć dla Geeków Działkowców :)

  • Paweł Cichocki

    Wypróbuję w weekend – brzmi apetycznie.