Trochę żartem

Wygrałam w LOTTO!!! Całe szczęście – tylko mi się śniło.

autor Żona Październik 14, 2015 2 Komentarzy
https://www.flickr.com/photos/aresauburnphotos/2678453389/
Kto nie chciałby być bogaty? Ja na pewno. Dlatego od czasu do czasu pozwalałam sobie na zagranie w LOTTO. Nie ograniczam się tylko (tak jak w tej anegdocie) do błagania o trafienie „szóstki”, ale daję losowi szansę i wysyłam ten cholerny kupon.


Nigdy nie zawracałam sobie nawet głowy wysyłaniem kuponu, jeśli przewidywana wygrana plasowała się poniżej pewnego pułapu, umożliwiającego mi spełnienie wszystkich moich marzeń. Sądziłam, że nie warto wystawiać losu na próbę dla marnych kilku milionów. A potem miałam sen.

Śniło mi się że wygrałam w LOTTO. Trafiłam największą wygraną w historii. Padła tylko jedna szóstka. Z nikim nie musiałam się dzielić.

Zanim zdążyliśmy zaplanować, na co wydamy tę kasę, a ile z tego odłożymy, rodzina się dowiedziała. Nie wiem jak, nie wiem skąd, nagle zaczęliśmy odbierać telefony od dawno zapomnianych ciotek, wujków i ich dzieci. Każdy uważał, że skoro wygraliśmy tyle pieniędzy, to powinniśmy się nimi podzielić z tymi, którzy mają ich mniej – czyli praktycznie ze wszystkimi. Nikogo nie obchodziło, że możemy mieć inne plany dotyczące naszych pieniędzy, zawsze ważniejsza była czyjaś nowa lodówka, większy telewizor, remont mieszkania, nowe mieszkanie dla wychodzącej za mąż córki (tylko pożyczka! – akurat), lepszy samochód, itd., itd. Oczywiście, chcielibyśmy wszystkim pomóc, ale nasz wór z pieniędzmi nie jest bez dna, a ich potrzeby – a i owszem! W końcu zdecydowaliśmy się szczerze porozmawiać z rodziną i powiedzieć im w delikatny sposób, że nie chcemy być traktowani jak bank. W efekcie wszyscy się poobrażali. A potem zrobiło się gorzej. Obrzydliwe plotki, kłamstwa, groźby, głuche telefony. Mieliśmy ochotę oddać te wszystkie pieniądze, pozbyć się ich, żeby móc znów NORMALNIE żyć, ale wiedzieliśmy, że przecież nikt w to nie uwierzy.

A potem się obudziłam.

Ufff. To był tylko sen. Koszmarny, wstrętny, ale tylko sen. Ale od tej pory gram tylko wtedy, kiedy jest minimalna wygrana. Jak trafię, spłacę kredyt, rozdam rodzinie po parę złotych i pieniądze szczęśliwie się skończą, zanim zdążą się zacząć kłopoty.

Ale tak po prawdzie, jak mi się czasem tamten sen przypomni, to mam nadzieję, że jednak nigdy nie trafię.

Zdjęcie: Nick Ares

 

Może ci się też spodobać

  • Wiesz, że tą historię można napisać inaczej?
    Śnię. Śnię, że mam wspaniałą rodzinę, ciotki, wujków i ich dzieci. Gdy wygram w Lotto to sen pryśnie, obudzę się i dowiem jacy są w rzeczywistości. Obyś nigdy nie musiała się przekonać – znaczy, żebyś w Lotto nie wygrała ;).

    Niestety mamy gigantyczne problemy ze szczęściem innych. Nie wszyscy, ale tak statystycznie – jako naród.

    • No i właśnie. Niby gram i bardzo chcę wygrać, ale tak po cichu mam nadzieję, że jednak nie ;)