Miejsca

Wiejsko. Swojsko. Magicznie. Skansen w Olsztynku – musisz to zobaczyć!

autor Żona Październik 4, 2015 1 komentarz
DSC06654
Mijała już druga godzina naszej podróży. Normalnie nie da się zmęczyć tak krótką trasą, ale ten, kto ma dzieci i do tego jest zmuszony podróżować z nimi JEDNYM autem z pewnością domyśla się, że właśnie po tych dwóch długich godzinach jazdy, zbliżało się nieuniknione.


Kryzys przyszedł, kiedy mijaliśmy Nidzicę. Byliśmy od 5:45 na nogach. My, tzn. dorośli, bo dzieci obudziliśmy dopiero o 7.00, mniej więcej godzinę przed wyjazdem*. A więc dzieci dopiero co obudzone i po śniadaniu, po dwóch godzinach jazdy samochodem zaczęły się śmiertelnie nudzić. Nas zaś złapał kryzys energetyczny, bo jednak ta 5:45 to jak na nas prawie środek nocy. Zaraz zacznie się ekspresówka, będzie jechało się szybciej, ale mimo wszystko – do celu została ni mniej, ni więcej tylko godzina jazdy.

Wyjeżdżaliśmy z Warszawy pod osłoną deszczu, ale tu – w warmińsko-mazurskim – niebo pojaśniało, chmury się rozeszły i pogoda zrobiła się naprawdę piękna. Obserwowałam zza szyby ludzi wychodzących z lasu z wiadrami pełnymi grzybów i zazdrościłam im tego spaceru, zapachu lasu i rześkiego, świeżego powietrza. Nabrałam ochoty na wycieczkę. Zawsze tak mam, kiedy zbliżam się do moich rodzinnych stron. Już miałam więc zaproponować mężowi, żebyśmy może po obiedzie wybrali się gdzieś do lasu na spacer, gdy nagle kątem oka dojrzałam tabliczkę umieszczoną tuż przy trasie. „To mogłoby się udać” – pomyślałam.

DSC06732

– Kotek…? – zagaiłam do męża, bacznie mu się przyglądając i próbując ocenić, w jakim jest humorze.

Jestem Naczelnym Rodzinnym Entuzjastą Spontanicznych Wyjść i Wycieczek, ale taka spontaniczność nie zawsze spotyka się z entuzjazmem mojego męża. Szczerze mówiąc, to wcale mu się nie dziwię. Mam milion pomysłów na minutę i zanim zdążę je sobie dobrze przemyśleć i zastanowić się, czy mamy siły i możliwości, a przede wszystkim – czas, już się nakręcam. Gdybym sobie najpierw przemyślała moje pomysły w głowie, dając sobie szansę, żeby się nad nimi dobrze zastanowić, uniknęlibyśmy wszyscy niepotrzebnych nerwów.

– Kotek, tak sobie pomyślałam… – zaczęłam nieśmiało. – Tutaj zaraz niedaleko będziemy mijać Skansen w Olsztynku. To tak jakby po drodze. Jest taka piękna pogoda, to może byśmy zajechali na mały spacerek? Dzieciaki się wyhasają, to będą spokojniejsze. Byłam tam bardzo dawno temu, ale pamiętam, że ogromnie mi się podobało. Jest młyn i wiatraki… Pospacerujemy sobie pół godzinki i jedziemy dalej. Co ty na to? – zakończyłam swoją marketingową gadkę i niespokojnie czekałam, co powie.

– Jasne! Dobry pomysł! – odpowiedział mój mąż, po raz kolejny mnie zadziwiając. – Sprawdź jeszcze, czy o tej porze są już otwarci.

Yey! Rozradowana zaczęłam szukać w moim iPhonie informacji o Skansenie. Dojazd, godziny otwarcia, ceny biletów. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Miejsce okazało się bardzo niepozorne. Jedyne co mogło świadczyć o tym, że trafiliśmy właściwie, była gospoda zbudowana w typowo wiejskim stylu. Kiedy podjechaliśmy bliżej, zobaczyliśmy wielkie tablice informacyjne, a na sporym parkingu oprócz naszego, stało ledwie kilka aut. Wysiedliśmy, kupiliśmy bilety i przez drewniany mostek weszliśmy do najbardziej spokojnej wsi, w jakiej kiedykolwiek byłam.

Najbardziej obawiałam się, czy dzieci „poczują” ten skansenowy klimat. Czy wychowane na kablówce i iPadach, zainteresują się choć odrobinę czymś tak staromodnym jak chata z bali. Gdzieś tam podskórnie czułam, że tak, że przecież kogo nie kręcą wiatraki i stare wiejskie chaty? ;) Całe szczęście, już na samym wejściu mały drewniany mostek przełożony nad strumyczkiem „sprzedał” moim dzieciom to miejsce. A jak już oderwały oczy od strumyczka i zobaczyły stojący przy nim ogromny młyn, z prawdziwym młyńskim kołem, to z miejsca zostały fanami sztuki ludowej. ;)

DSC06741

Potem było już tylko lepiej. Wchodziliśmy do każdej mijanej chaty, dotykaliśmy strzechy, obserwowaliśmy wiejskie zwierzęta. Achy i ochy płynęły do mnie z każdej strony.
– Mamo! Mamo! Pod tą górą ziemi jest dziura! Widziałaś? – wołała podekscytowana Klara.
– Tak, widziałam. To się nazywa ziemianka. To taka jakby wielka lodówka. Ludzie budowali takie, kiedy nie było lodówek.

– Mamo! Patrz! Ile butów! – krzyknęła Klara na widok izby szewskiej. – Naprawdę tak się kiedyś robiło buty?

– Tato! Tato! A co jest w tych klatkach? – padały dalsze pytania.
– Hm. Wydaje mi się, że to klatki dla królików. Sprawdźcie, czy są tam króliki.
– Aaaaaa! Króliiiiczkiii!!!!!

Nasz półgodzinny spacer wydłużył się do godziny. I choć wcale nie mieliśmy ochoty przerywać zwiedzania, bo przecież nie obejrzeliśmy jeszcze wszystkich chatek i stodół, a wiatraki widzieliśmy tylko gdzieś daleko pod lasem, to w końcu trzeba było jechać dalej. Zostawiliśmy sobie kilka powodów, żeby znów tu wrócić. Wypiszę wam tu wszystkie, żebyście wiedzieli, dlaczego warto odwiedzić Skansen w Olsztynku ;)

Dlaczego warto odwiedzić Skansen w Olsztynku

Prawdziwa wieś

W tym miejscu słowa „prawdziwa wieś” nabierają znaczenia. Nie ma tu asfaltu, nie ma prądu, kanalizacji i wody w kranie. Jest za to prawdziwy spokój, cisza (mimo bliskości miasteczka i trasy), przepiękne wiejskie widoki i prawdziwa symbioza człowieka i przyrody. Nie ma się ochoty opuszczać tego miejsca.

DSC06706

DSC06634

Architektura

To jedno z nielicznych miejsc, gdzie można jeszcze zobaczyć młyn, ziemiankę, drewniany kościółek, strzechę na dachu, kolorowe okiennice. Mnie w ogólności jarają stare rzeczy (jestem mocno skrzywiona na tym tle), ale nie pomyślałabym nigdy, że tak samo zachwycone będą moje dzieci. Te wszystkie chatki, szachulcowe, z bali, z kamienia, kryte strzechą, czarno-białe, szare i kolorowe są naprawdę piękne.

DSC06708

DSC06688

DSC06642

blueSkansen

Jak żyli ludzie

Skansen to takie niezwykłe miejsce, gdzie możesz wejść prawie wszędzie tam, gdzie masz ochotę, wejść do każdej mijanej chaty i zobaczyć, jak kiedyś mieszkali ludzie, jak pracowali, jak spali, jak gotowali, jak się ubierali. Żywa lekcja historii dla każdego ;)

DSC06661

 

DSC06696

DSC06674

DSC06711

Zobaczyć wiejskie zwierzęta

Dla wielu dzieci wychowanych w mieście prawdziwą atrakcją będzie zobaczenie na żywo tych wszystkich zwierząt, które dotąd mogły zobaczyć tylko w kolorowych książeczkach.

Kury…

DSC06667

króliki…

DSC06635

 

indyki…

DSC06722

…a nawet pszczoły!

DSC06687

Spędzić przyjemnie czas z rodziną

Bo to jest naprawdę cudowne miejsce na rodzinny spacer :)

DSC06692

DSC06734

Jeśli będziecie kiedyś na trasie między Gdańskiem a Warszawą, koniecznie zajedźcie rozprostować kości w tej wiejskiej okolicy. Jest tu naprawdę pięknie, założę się, że nie tylko jesienią ;)

*) Doświadczenie mnie nauczyło, że jeśli wyjeżdżamy gdzieś z dziećmi, to nieważne czy to jest lato, czy zima, czy jedziemy daleko, czy blisko, czy jesteśmy już spakowani do samochodu, czy prawie wcale – ZAWSZE wyjeżdżamy po dwóch godzinach od pobudki.

Skansen – Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku czynny jest przez cały rok.

Ceny biletów:
bilet normalny: 12zł
bilet ulgowy (dzieci powyżej 7 lat): 7zł
bilet rodzinny (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci do lat 16): 30zł
dzieci poniżej 7 roku życia wchodzą za darmo.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: muzeumolsztynek.com.pl

Może ci się też spodobać

  • Magda Glińska

    Byłam ze 20 lat temu :) Też byłam wtedy zachwycona.