Związki

We dwoje

autor Żona Październik 9, 2014 1 komentarz
IMG_4883
Długo jesteście po ślubie/razem? My prawie 8 lat. 8 lat to długo. No, stosunkowo długo ;) Długo na tyle, żeby od dawna nasze życie toczyło się w bezpiecznych koleinach rutyny. Dość długo, żeby poznać się jak łyse konie, żyjąc ze sobą dzień w dzień. Całkiem długo, żeby choć raz porządnie się pokłócić i żeby nauczyć się godzić. I rozmawiać. Dość czasu by przekonać się jak przetrwamy kolejne problemy. I to całkiem sporo czasu, żeby zakochanie i odurzenie miłością zdążyło okrzepnąć, zarosnąć kurzem i ożywać niemal tylko we wspomnieniach i na zdjęciach z podróży poślubnej.


Od dawna macie dzieci? My od 5 lat. To znaczy, że od 5 lat ani razu nie byliśmy ze sobą sami. Nawet jak w tych nielicznych momentach byliśmy gdzieś daleko, to nigdy już SAMI. Od 5 lat wszystko musimy dokładnie planować. Kto kiedy wychodzi, a kto zostaje z dzieckiem. Kto dziecko odwozi do przedszkola, a kto odbiera. Kto robi zakupy, a kto wraca jak najszybciej do dzieci. Co dziś i jutro i pojutrze na obiad, bo ja mogę sobie pozwolić, żeby od czasu do czasu zjeść na obiad kanapkę, ale dziecku obiad MUSZĘ zrobić. Kto pośpi jeszcze godzinę, a kto wstanie razem z dziećmi o 5.30. Kto w najbliższą środę idzie do kina. Czy uda nam się załatwić opiekę dla dziecka, żeby pójść na koncert. Każde wyjście do znajomych (z dziećmi oczywiście) musi być ustalane z dużym wyprzedzeniem, a i tak nigdy nie wiadomo, czy któreś akurat nie złapie kataru.

Cały dzień zajmują nam dzieci. Myślimy o nich i rozmawiamy niemal na okrągło. Mamy też czas dla siebie, oczywiście. Wieczór jest tylko dla nas – dzieci o 20.00 już śpią i mamy czas na oglądanie filmów, seriali, rozmowę, granie, czy zajęcia w podgrupach. Ale nadal jesteśmy z dziećmi i cały czas w roli rodziców. A rodzice od czasu do czasu muszą się poczuć znów jak para.

Dawno już nie byłam na spacerze sama z mężem. Dawno już nie wracaliśmy późnym wieczorem z kina trzymając się za ręce. Dawno już nie trzymaliśmy się za ręce na spacerze! (Ręce mamy teraz zajęte trzymaniem wózka, toreb z zakupami lub trzymaniem dzieci z dala od ulicy.) Dawno nie wracaliśmy z miasta na piechotę i nie całowaliśmy się czekając na zielone światło na przejściu dla pieszych. Dawno nie budziliśmy się wtedy, kiedy chcemy, a nie kiedy musimy. Dawno nie zjedliśmy śniadania bez ciągłego paplania (Klara) i piszczenia (Filip), bez nieustannego zwracania uwagi, czy Klara nie wypija za dużo kakao na raz, albo co robi Filip w pokoju obok i dlaczego nagle jest taka cisza.

Część z tych rzeczy się czasem wydarza. Raz na jakiś czas pozwalamy sobie sprawić dziadkom przyjemność i oddać im dzieci pod opiekę. Zdarza się to dosłownie kilka razy w roku, bo dziadków mamy niestety dość daleko. Rzadziej możemy zostawić dzieci z dziadkami na całą noc, co zdarzyło się dosłownie trzy razy i nigdy na dłużej. Choć, a może właśnie dlatego że bardzo kochamy nasze dzieci, to jako rodzice musimy pomyśleć też o sobie. Bo nasza rodzina to nie tata, mama i dzieci. To MY i nasze dzieci – i o tym MY też musimy pamiętać. Musimy dbać o swój związek, bo ta nasza miłość, choć silna i wielka – nie jest bezwarunkowa – potrzebuje podlewania i dbania o nią, potrzebuje momentów tylko we dwoje, potrzebuje nieustannego przypominania sobie, dlaczego się w nas pojawiła, potrzebuje najbardziej dwojga osób, a nie całej rodziny. Przecież nie kocham mojego męża dlatego, że jest ojcem moich dzieci. Jest ojcem moich dzieci, bo kiedyś z jakichś powodów się w nim zakochałam. Sama sobie wybrałam mojego męża, ta miłość TO MÓJ WYBÓR i dlatego muszę o nią dbać. Dzieci za kilkanaście lat opuszczą dom i to z moim mężem spędzę resztę mojego życia.

Dlatego tak bardzo się cieszę, że już za kilka dni odwieziemy dzieci do dziadków, żeby móc spędzić cały tydzień tylko ze sobą. Będziemy spotykać się ze znajomymi, pójdziemy do restauracji, a na koniec wyjedziemy za granicę. Mogę już chyba powiedzieć, że spełnia się nasze marzenie, o którym pisałam w tym tekście. I choć wiem, że będę za moimi dziećmi mocno tęsknić i zamartwiać się, czy nie męczą za bardzo dziadków, czy nie mają kataru, itd. to już tak bardzo nie mogę się doczekać. Późnowieczornych spacerów, leniwych śniadań, późnych kolacji, podróży przez pół Europy – po prostu czasu spędzonego tylko z moim mężem. Tydzień chyba wystarczy, żeby przypomnieć sobie, jak to było tylko we dwoje? ;)

 

p.s. Nie poprawiajcie ustawień monitorów – na tym zdjęciu jesteśmy po prostu opaleni po tygodniu w podróży poślubnej ;)

Może ci się też spodobać

  • stazmalzenski.pl

    Bardzo dobre spostrzeżenia, dobrze napisane, podoba mi się