Jedzenie

Spaghetti alio, olio e peperoncino

autor Żona Listopad 21, 2014 4 Komentarzy
IMG_0652
Jeśli ktoś by mnie zapytał jakie jest moje ulubione włoskie danie z makaronu – to właśnie to. Cienkie nitki spaghetti, dobrej jakości oliwa nasiąknięta aromatem czosnku i lekko pikantna od papryczek, a nad tym wszystkim ożywczy smak natki pietruszki. To danie to klasyka klasyków. Kwintesencja włoskiej kuchni – proste lokalne produkty łączą się we wspaniały smak. Jest moim ulubionym daniem nie tylko ze względu na smak, ale dlatego, że mogę je przygotować w 15 minut i zawsze wszystkie składniki mam pod ręką.

Nie może być nic prostszego w kuchni włoskiej od tego makaronu. Oglądałam kiedyś dokument o wytwarzaniu sera Grana Padano i w nim jeden z właścicieli mleczarni mówił, że dla niego nie ma nic piękniejszego niż makaron ugotowany al dente, wymieszany z oliwą z oliwek i ze startym na to serem. Trzy najlepszej jakości produkty robią tu całe danie. I tak samo jest ze spaghetti alio, olio e peperoncino. Moja wersja tego makaronu powstała w wyniku wielu prób. Nie wiem, czy jest najbardziej klasyczna, bo wydaje mi się, że każdy Włoch powiedziałby, że wersja jego mamy jest tą klasyczną ;) . W zależności kogo spytać – jedni dają do niego starty parmezan, inni nie dają pietruszki; jedni wyciskają czosnek przez praskę, inni podają chrupiące plasterki. Moja wersja dotarła do takiego punktu, kiedy jestem w stanie przygotować ją ZAWSZE – nie ma, że nie mam świeżej papryczki, albo właśnie mi uschła natka pietruszki ;). Oto ona:

Spaghetti alio, olio e peperoncino (porcja na 1 osobę, bo zazwyczaj taką właśnie przygotowuję ;) )

Wstawiam wodę na makaron i w tym czasie:
– Kroję 1 ząbek czosnku w cienkie plasterki
– Siekam natkę pietruszki, którą wyjmuję z zamrażalnika. Zamrażanie świeżych ziół takich jak natka, lubczyk czy koperek sprawia, że pachną i smakują niemal jak świeże, a co najważniejsze – mamy do nich dostęp przez cały rok (oczywiście, o ile nie zapomnimy zamrozić sobie zapasu). Ilość natki pietruszki zależy od waszych preferencji. Ja kiedyś jej nie znosiłam, teraz używam jej dość sporo. Zazwyczaj dodaję do makaronu co najmniej drugie tyle co widać na zdjęciu – tym razem to były moje resztki zapasów i więcej już nie mam. Oczywiście, jeśli pod ręką macie świeżą – dajcie świeżą!
– Wysypuję ze słoiczka 3 małe zasuszone peperoncino. Powinny być świeże, ale ciężko je dostać w małych osiedlowych sklepach, no i nie mogę ich przecież trzymać w lodówce miesiącami ;)

FullSizeRender

Kiedy woda zaczyna wrzeć, wsypuję sól i wkładam do garnka około 100g makaronu spaghetti numer 5. Może być oczywiście jakikolwiek numer 4, 5, lub 6 – to zależy od waszego widzimisię (jeśli w ogóle zwracacie uwagę na ten numerek na opakowaniu, w końcu spaghetti to spaghetti ;) ). Ja po wielu próbach doszłam do wniosku, że numer 5 ma grubość taką, która mi najbardziej odpowiada ;)

Kiedy makaron będzie bliski ugotowania, rozgrzewam na patelni 3-4 łyżki oliwy z oliwek. Powinna to być dobra oliwa, w miarę możliwości najlepsza, bo od niej będzie w dużej mierze zależał dobry smak całego dania. Na patelnię wrzucam papryczki i po chwili dodaję pokrojony w plasterki czosnek. Smażę czosnek z obu stron aż się zacznie rumienić i trzeba tu naprawdę mocno uważać, bo bardzo łatwo go spalić, a wtedy będzie po prostu nie do zjedzenia. Odstawiam patelnię na bok.

Kiedy makaron jest al dente, odlewam wodę zostawiając odrobinę na dnie. Widziałam przepisy, gdzie na patelnię z oliwą, czosnkiem i papryczką dodaje się kilka łyżek wody z gotowania, ale dla mnie tak jest łatwiej ;) Potem wystarczy tylko zlać oliwę z patelni (oczywiście razem z czosnkiem i papryczkami) do makaronu w garnku, dorzucić natkę pietruszki i wymieszać.

Po nałożeniu na talerz posypuję jeszcze odrobiną natki pietruszki (o ile mam jej wystarczająco w zapasach) i posypuję solą z płatkami chili.

I już! Po 15 minutach można się delektować aromatycznym, lekko pikantnym ale za to rozgrzewającym makaronem, przegryzając od czasu do czasu lekko chrupkie kawałki czosnku. To co? Smacznego? ;)

IMG_0651


Ten wpis jest pierwszym z cyklu o kuchni włoskiej, w którym będę przedstawiać moje ulubione przepisy oraz wypróbowywać nowe. Pozostałych przepisów szukaj tu.

 

 

Może ci się też spodobać

  • Klasycznie, bez kombinowania… najlepiej :)

  • Katarzyna Ziółkowska

    Mój dzisiejszy obiad – dziękuję! Było pyszne :D
    P.S. Czekam na kolejne przepisy!

  • Magda Glińska

    Zainspirowała się dziś bardzo luźno tym przepisem i zrobiłam coś podobnego na obiad. Naprawdę aż tyle oliwy dajesz? Została mi z niej zupa na dnie talerza…

    • Nooo, daję jej naprawdę sporo. Chociaż, mam wątpliwość, czy 3-4 łyżki to sporo ;) Ale cała powinna oblepić makaron… nie ma prawa zrobić się zupa ;)