Bardzo serio

Serce na dłoni

autor Żona Maj 29, 2014 1 komentarz
IMG_0165
To jedne z najważniejszych osób w naszym życiu. Wychowali nas. Dbali o nas, kiedy byliśmy chorzy, przytulali w smutku, cieszyli się z każdych małych i dużych sukcesów. Poświęcali dla nas swój czas, swoje zdrowie, swoje marzenia. Za darmo. Za jeden uśmiech. Za to, że po prostu byliśmy. Kiedy się buntowaliśmy, kiedy błądziliśmy – oni byli. Starali się do niczego nie wtrącać, dawali nam uczyć się na własnych błędach, przeżyć swoje życie po swojemu. Ale zawsze byli obok, służyli radą, wsparciem. Zawsze w nas wierzyli.

Tak naprawdę zaczęliśmy ich doceniać od kiedy mamy własne dzieci. Teraz dopiero w pełni widzimy jak ogromny był ich wysiłek, jak musiało im być momentami ciężko, ile poświęcili dla nas i ile ich to wszystko kosztowało. A bywało, że dostawali od nas w zamian tylko niewdzięczność, ciągłe żądania, burzliwe kłótnie i kompletny brak zrozumienia. To już przeszłość. Dziś niczego mi tak w życiu rodzica nie brakuje jak moich rodziców i teściów obok. Tak na pół godziny jazdy samochodem. Dość blisko, żeby podrzucić garnek kartaczy na obiad, albo wpaść na herbatę i ciasto. Dość blisko, żeby przywieźć rosół i schabowe, kiedy chorujemy i popilnować dzieci z raz w miesiącu, kiedy chcemy iść na randkę.

Moi rodzice mieszkają 200km od nas, teściowie 300km. Nieustannie zazdroszczę znajomym, którzy dziadków mają na miejscu, bo to ogromna pomoc i wsparcie. Często niedoceniana i nadużywana. Ale większość znanych mi babć i dziadków daje się wykorzystywać i to bez narzekania. Zrobią przecież wszystko dla swoich dzieci i wnuków, zrezygnują z własnego życia, domu, pieniędzy, pracy i przyjemności. Nie każdego rodzica stać na to, by się takiej pokusie oprzeć, bo po co, no przecież sami chcą. Albo może są już na emeryturze i co mają do roboty – dzieci niech pilnują. Albo: ile oni tam wydadzą, niech się nam dołożą do nowego samochodu. Albo: i tak nie jadą na żadne wakacje, to podrzucimy im dzieci na te dwa miesiące. Oni się na to wszystko zgodzą, bo nas kochają, bo są rodzicami gotowymi na wiele wyrzeczeń dla swoich dzieci.

My, ich dzieci, musimy być mądrzejsi. Musimy hamować swój i ich zapał, musimy pilnować, żeby nie za często, nie za długo, nie za bardzo. Mamy obowiązek pamiętać, że oni mają swoje potrzeby, swoje życie. Oni już swoje dzieci wychowali i nie mają ani sił, ani zdrowia, ani ochoty robić tego po raz kolejny. Też mają swoje plany, które powinniśmy uszanować. Mają swoje życie, którego nie mamy prawa burzyć. Mają ograniczenia (zdrowie, wiek), które musimy wziąć pod uwagę.

Często od dziadków słyszę taki argument: Ale przecież to nasze dzieci. Dla swoich dzieci byś tego nie zrobiła? Oczywiście, że bym zrobiła! I dlatego mam nadzieję, że moje dzieci mi na to nie pozwolą.

Może ci się też spodobać

  • Magdalena Kozakiewicz

    wzruszające! <3