Miejsca

Karkonosze z dziećmi – Trasa 5: Świątynia Wang – Schronisko Samotnia

autor Żona Lipiec 13, 2016 2 komentarze
Schronisko Samotnia

Schronisko Samotnia leży tylko 1,5h od Karpacza. Jak na standardy górskie, to dość krótka trasa, nawet licząc spacer tam i z powrotem. Chyba, że idzie się z dziećmi.

Na ten wyjazd zaplanowałam tylko jedną dłuższą trasę – na Śnieżkę. W końcu wybieraliśmy się z dziećmi i nie wiedzieliśmy, jak będą sobie radzić. Dzieci okazały się radzić sobie świetnie, ale szybko się jednak okazało, że krzesełkiem na Kopę nie wjedziemy, a to znacznie skróciłoby nam całą trasę. Musiałam więc pomyśleć o czymś innym i schronisko „Samotnia”, przepięknie położone w kotle Małego Stawu, wydało się idealne. Nadal było to 1,5h na nogach wg mapy i raczej przeliczone na możliwości osoby dorosłej. Nie mieliśmy złudzeń, a dodatkowo mieliśmy za sobą kilka dni doświadczenia w trekkingu z Filipem. Wiedzieliśmy, że nie ma szans, żeby doszedł tam na własnych nogach, że będzie trzeba go nieść. Wypożyczyliśmy więc nosidło i z samego rana, punkt 9:00 staliśmy pod Świątynią Wang.

Świątynia Wang – Rówienka

Wędrówkę do „Samotni” szlakiem w kolorze niebieskim można zacząć tuż przy jednej z najbardziej rozpoznawalnych budowli w Karkonoszach – Świątyni Wang. Znajduje się tu wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego i – oczywiście – kasa ;) Szlak idzie początkowo łagodnie i wygodnie – szeroką drogą wyłożoną płaskimi kamieniami. W związku z czym Filip po przejściu kilku metrów ogłosił, że jest zmęczony, głodny, bolą go nogi i chce wracać do domu. Udało mi się go namówić na przejście jeszcze kilkudziesięciu metrów, po czym został zapakowany do nosidła.

Świątynia Wang

O 9:00 rano byliśmy jednymi z nielicznych turystów

Rówienka – Polana Karkonoska

Na Rówience szlak łączy się z żółtym, który po chwili odłącza się, żeby biec przez las. My oczywiście wybraliśmy ten wariant, ponieważ las, korzenie i kamyki to jest to, co Filip lubi w górach najbardziej. Cały ten odcinek do ponownego połączenia się szlaków przed Polaną Karkonoską przeszedł bez nawet jednego zamarudzenia.

Schronisko Samotnia

Drogowskaz na Rówience. Tempo mieliśmy takie, że powinniśmy każdy czas pomnożyć razy 2 ;)

Schronisko Samotnia

Na Rówience jest… równo ;)

Rówienka-Polana Karkonoska

Nareszcie las, mnóstwo korzeni i kamieni. Filip włączył 5 bieg ;)

Polana Karkonoska

W końcu doszliśmy na Polanę Karkonoską i zrobiliśmy dłuższy postój. Według drogowskazów powinniśmy do niej dojść w 50 minut, ale nam zajęło to ok. 1h 20min. Szczerze mówiąc, byliśmy już bardzo bliscy zawrócenia. Marcin mocno się męczył dźwigając Filipa w nosidle, a Klara też narzekała na zmęczenie przy bardziej stromych podejściach. Rozumiałam ją doskonale, bo ja też momentami łapałam niezłą zadyszkę. Dodatkowo, dla Filipa ta wycieczka nie była ani odrobinę interesująca. Marudził, kiedy szedł, bo droga była zbyt mało urozmaicona i marudził w nosidle, bo się w nim nudził (umówmy się, trzylatek jeszcze nie jest w stanie doceniać możliwości spokojnego podziwiania pięknych widoków). Postanowiliśmy dojść do kolejnego etapu i wtedy zdecydować.

Polana Karkonoska

I ciągle pod górę

Polana Karkonoska

Cudne widoki są na Polanie Karkonoskiej

Polana Karkonoska

Zjedliśmy, odpoczęliśmy i w drogę

Polana Karkonoska – Kozi most

Kiedy doszliśmy do miejsca gdzie szlaki się rozdzielały dodatkowo nadeszły ciemne chmury, grożące w każdej chwili deszczem. Postanowiliśmy jednak iść dalej, w końcu już tak daleko zaszliśmy. Mieliśmy nadzieję, że ostatni etap niebieskiego szlaku będzie bardziej interesujący i Filip pójdzie na nogach, dając Marcinowi odpocząć. Niestety. Szlak był zamknięty ze względu na okres wylęgu ptaków i musieliśmy kontynuować nudniejszym wariantem.

Polana Karkonoska

Takie dwie małe kozice spotkałam na szlaku ;)

Polana Karkonoska

W dali widać już kocioł Małego Stawu – lepiej się idzie, jak widać cel ;)

Kozi most – Schronisko Samotnia

Zaczęło się robić bardziej stromo i wszyscy zaczęliśmy się męczyć. Po kolejnej półgodzinie dotarliśmy wreszcie do skrętu do schroniska i wreszcie zobaczyliśmy ściany kotła polodowcowego, potem ukazała się powierzchnia Małego Stawu i wreszcie drewniany budynek schroniska. Dech nam zaparło. Jest to z pewnością jedno z najpiękniejszych miejsc nie tylko w Karkonoszach, ale w całych polskich górach.

Dzieci, jak to dzieci, na widok schroniska natychmiast uznały, że w ogóle nie są zmęczone i biegały kopiąc kamyki. Deszcz nas jednak nie złapał. Ani przed schroniskiem, ani potem, choć były momenty, że wyglądało to już groźnie. Wróciliśmy tą samą drogą – z górki było nieco łatwiej. W sumie cała wycieczka zajęła nam 5 godzin. Kiedy dotarliśmy z powrotem do Świątyni Wang byliśmy wymęczeni, ale szczęśliwi. Dla takich widoków było warto.

Schronisko Samotnia

Za zakrętem upragniony cel

Schronisko Samotnia

Dzieci oczywiście na widok celu podróży dostały nowej energii

Schronisko Samotnia

Po odpoczynku poszliśmy popodziwiać widoki.

Schronisko Samotnia

Prawda, że cudnie?

Schronisko Samotnia Schronisko Samotnia Schronisko Samotnia

Schronisko Samotnia

Droga powrotna była zdecydowanie milsza, choć ani trochę nie krótsza ;)

Świątynia Wang

Kiedyś były takich setki, dziś na całym świecie zostało ich kilkadziesiąt, z czego tylko 2 poza granicami Norwegii. Jedna z tych dwóch jest w Polsce. Jest przykładem niezwykłej architektury, przesiąkniętej kulturą Wikingów. Warto ją zobaczyć i zwiedzić – nie zobaczycie niczego podobnego w tej części Europy. Zwiedzanie odbywa się co 15 minut od 9:00 d0 18:00, bilety kupuje się w pobliskim sklepiku z pamiątkami.

Świątynia Wang

Najbardziej rozpoznawalna budowla Karkonoszy

Świątynia Wang

Takim krużgankiem można obejść całą główną nawę

Świątynia Wang

Wszędzie tu czuć ducha Wikingów, są nawet runy ;)

Świątynia Wang

Szczegóły tego portalu można podziwiać godzinami

Świątynia Wang

Takie kolumny często były wykonywane z masztów drakkarów. Możliwe że te też.

Świątynia Wang

Z zewnątrz świątynia jest równie niezwykła, co wewnątrz

Inne artykuły z cyklu:

Trasa 1: Chojnik
Trasa 2: Wodospad Szklarki i Leśna Huta
Trasa 3: Szrenica
Trasa 4: Zapora w Pilchowicach

Może ci się też spodobać

  • Właśnie planuję wyjazd do Świeradowa, więc artykuł dla mnie:). Nawet z mężem się zastanawialiśmy, czy w Karkonoszach też są schroniska na szlakach tak jak w Tatrach i mam już odpowiedź:).

    • Agnieszka Krupińska

      Są! I to całkiem sporo! :)