Parenting

5 irytujących zachowań dzieci, których moglibyśmy się od nich nauczyć

autor Żona Czerwiec 17, 2016 0 komentarzy
person-human-child-girl
Kto z was, drodzy obecni i przyszli rodzice, nie obiecywał sobie, że nigdy nie będzie dla swoich dzieci nudnym dorosłym? Że zawsze znajdzie czas na zatrzymanie się nad przechodzącą przez chodnik biedronką, zawsze będzie patrzył na świat z perspektywy swojego dziecka i nigdy nie powie mu, że coś, nad czym rozpacza, jest nieważne?

Ja sobie obiecywałam. I wy też, nie mówcie, że nie. I co się stało? Okazało się, że bycie dorosłym ma jednak pewne konsekwencje. Że jednak czasami należy się pospieszyć, jeść zdrowo i chodzić wcześniej spać. Że trzeba chodzić do pracy i mądrze wydawać pieniądze. Bo bycie dorosłym w większości oznacza bycie rozsądnym i odpowiedzialnym. Ale coś wam powiem. Dzieci tego nie wiedzą. I dlatego często są dużo szczęśliwsze od nas.

Czy dzieci posiadają jakąś tajemną wiedzę, która czyni ich szczęśliwymi? Czy wiedzą więcej niż my? Skądże. Nic, czego my, dorośli, nie wiemy. A raczej wiedzieliśmy, tylko po prostu o tym zapomnieliśmy. Bo musimy być dorośli, odpowiedzialni i rozsądni. Nie wypada nam się spóźniać, gapić się na kogoś, pokazywać palcem. I dlatego tak często zachowanie dzieci nas, rodziców, wkurza. Czy one nie rozumieją, że mamusia spóźni się na Bardzo Ważne Spotkanie? Czy one nie wiedzą, że każda mrówka wygląda identycznie i naprawdę, ale to naprawdę nie ma sensu ich liczyć? Czy naprawdę trzeba szukać swojej ulubionej zabawki właśnie wtedy, kiedy musimy już wyjść z domu? Czy naprawdę trzeba się tak głośno bawić? Tak myślimy, my – dorośli, ale jeśli wysilimy się przez chwilę, żeby spojrzeć na świat oczami dziecka, może się okazać, że będzie to najcudowniejsze kilka minut, jakich doświadczyliśmy od bardzo dawna.

Dla dzieci wszystko jest interesujące.

Kolejna mrówka, identyczna jak te 55 mrówek przed nią, nie jest dla ciebie niczym niezwykłym. Ale dziecko ma niesamowitą ciekawość świata. Dla niego każda mrówka może być fascynująca. Niezwykła. W jego głowie rodzi się milion pytań. Dokąd idzie? Dokąd niesie to ziarenko? Skąd wie, gdzie jest jej dom? Dlaczego ten kasztan jest cały podziurawiony? Dlaczego samolot lata? Gdzie lecą ci wszyscy ludzie? To są pytania, których ty – Bardzo Ważny Dorosły – nigdy byś nie zadał. A szkoda. Bo odpowiedzi mogłyby się okazać niezwykle ciekawe. Dzieci są od niedawna na tym świecie i wiele rzeczy je w nim zachwyca. Jeśli sobie pozwolimy – my też możemy zachwycić się światem na nowo.

Dzieci zawsze mają na wszystko czas.

Ty wiecznie się spieszysz. Bo autobus, tramwaj, metro. Byle szybciej do domu. Dzieci mają cały czas tego świata. Jeśli postanawiają się czymś w danej chwili zająć, to nic ich od tego nie odciągnie. Dzieci zawsze chcą chodzić po krawężnikach i zatrzymywać się przy zdechłej wysuszonej żabie, akurat wtedy, gdy nam, dorosłym, się spieszy. Tak, to wkurzające. Ale jeśli się nie zatrzymamy i nie zwolnimy, nie dostrzeżemy tego, co naprawdę ważne. A pewnie i tak się okaże, że to całe zatrzymywanie się trwa 50 sekund. Możesz poświęcić tyle swojego cennego czasu, żeby wspólnie z dzieckiem pozachwycać się światem?

Dzieci są niecierpliwe.

Nie mają zamiaru czekać nawet chwili na swoje lody. Dzieci, jak czegoś chcą, to muszą to mieć natychmiast, jakby za 5 minut świat miał się skończyć. Podczas gdy my, dorośli, wiele rzeczy odkładamy na kiedyś, na później, na po diecie, na po wypłacie, na emeryturze, itd. A w pewnych sprawach warto być niecierpliwym. Bo przecież my wiemy, że za 5 minut świat może naprawdę się skończyć.

Dzieci rozpaczają z byle powodu.

Dzieci są zdolne do prawdziwej rozpaczy z powodu (tak my to widzimy) byle błahostki. Tylko, że dla dziecka w tym momencie to jest prawdziwy koniec świata. Dla nas rzeczy nie są tak ważne, bo myślimy, że każdą rzecz da się zastąpić. Tylko dzieci wiedzą, że nowa rzecz, choć wygląda identycznie – nie jest tą samą rzeczą, którą straciły.

Dzieci myślą, że są najważniejsze.

Często mówię do moich dzieci: „Dziecko! Nie jesteś tu najważniejsze, pomyśl też o innych!” Sądzimy, że to ważne, żeby dzieci nauczyły się brać pod uwagę uczucia i oczekiwania innych. Bo bycie dorosłym to często zapominanie o sobie, swoich potrzebach i poświęcanie się. A przecież odrobina zdrowego egoizmu jest… no… zdrowa ;) Dobrze, że dzieci nam o tym przypominają!

 

Możesz wybrać.

Za każdym razem, kiedy dziecko robi coś, co cię irytuje, postaraj się zapomnieć o tym, że jesteś dorosły i odpowiedzialny. Jeśli spojrzysz na sytuację tak, jak widzi ją dziecko, może się okazać, że czegoś cię to nauczy. Czegoś naprawdę ważnego. Na przykład tego, jak łatwo cieszyć się prostymi rzeczami. Tym, że świeci słońce i czujesz wiatr na twarzy. Albo co tak naprawdę w życiu jest ważne. Albo jak być szczęśliwym. Zrozumiałam to pewnego dnia, pochylając się z moimi dziećmi nad podziurawionym kasztanem i pomyślałam, że trochę się tu powymądrzam. Mam nadzieję, że z sensem ;)

 

Może ci się też spodobać