Po godzinach

Pierwsza książka przeczytana dla przyjemności

autor Żona Czerwiec 3, 2016 5 komentarzy
blue-abstract-glass-balls
Może jestem dziwna, ale u mnie nie działo się to tak, jakby się mogło wydawać. Czyli: uczysz się czytać, potem czytasz ileś tam nudnych lektur szkolnych i nagle bach! Trafiasz na „Cierpienia Młodego Wertera” i wprost nie możesz się oderwać. Nie, nie. Gdyby tak potraktować sprawę, musiałabym przyznać, że moją pierwszą książką przeczytaną dla przyjemności był Elementarz.

Nauczyłam się czytać dosyć wcześnie. Z pewnością potrafiłam już całkiem nieźle czytać idąc do zerówki. Wiem, bo dobrze to pamiętam. Chodziłam wtedy z siostrami do biblioteki miejskiej i wypożyczałam książki na ich kartę, bo własną mogłam założyć dopiero w pierwszej klasie. Ta pierwsza przeczytana dla przyjemności książka mogła być jedną z nich, ale niestety, żadnej już dziś nie pamiętam. I na pewno nie była to Chatka Puchatka, bo po kilku stronach stwierdziłam, że nic nie rozumiem i oddałam najszybciej jak się dało.

Ciężko mi sobie przypomnieć tę pierwszą książkę, bo prawdę mówiąc, było mi wszystko jedno. Od kiedy pamiętam uwielbiam czytać. Jak tylko więc nauczyłam się czytać, czytałam wszystko, co mogłam znaleźć w domu („10 bałwanków” Wandy Chotomskiej, wiersze Tuwima) i – tak, tak – Elementarz, a potem kolejne podręczniki do polskiego. Zazwyczaj jeszcze przed rozpoczęciem roku, zazwyczaj jeszcze tego samego dnia po kupieniu podręcznika miałam przeczytane już wszystkie lub prawie wszystkie czytanki. Trochę głupio to brzmi: moją pierwszą przeczytaną dla przyjemności książką był szkolny Elementarz, więc postanowiłam przyjąć nieco inne kryterium.

Jeśli lubicie czytać, to z pewnością przynajmniej raz zdarzyła wam się taka sytuacja, że zasypialiście w łóżku z książką na twarzy. Że ukrywaliście się z czytaniem pod kołdrą przyświecając sobie latarką. Że na pytanie mamy: co to za światło? Nie śpisz jeszcze? Odpowiadaliście: Co? Jakie światło? Ja nic nie wiem…

Ostatnio natrafiłam na wyniki ankiety przeprowadzonej przez serwis lubimyczytać.pl. Jednym z pytań było: „Jaka była pierwsza książka przeczytana dla przyjemności?”. Na pierwszym miejscu zdecydowanie uplasował się „Harry Potter” z wynikiem 1350 ankietowanych (jeśli wam powiem, że prawie połowa ankietowanych deklarowała wiek 15-24 lata, to ten wybór już tak nie dziwi ;) ), po nim moje ukochane „Dzieci z Bullerbyn” (868) i „Ania z Zielonego Wzgórza” (508). Dalej w kolejności były: cykl o Tomku Szklarskim (398), saga „Zmierzch” (193), „Hobbit” (165), cykl o Panu Samochodziku (157), „Opowieści z Narnii” (149), „W pustyni i w puszczy” (126) i dziesiątkę zamyka „Władca Pierścieni” (122).

hobbit
dzieci-z-bullerbyn
ania-z-zielonego-wzgorza
tomek-w-krainie-kangurow

 

W tym zestawieniu nie ma MOJEJ książki. Nie były nią ani „Dzieci z Bullerbyn”, ani „Ania z Zielonego Wzgórza”. Pierwszą książką, którą czytałam aż mi się powieki nie zamknęły ze zmęczenia, którą potem moja mama wyciągała delikatnie spod mojej śpiącej głowy, którą czytałam w ukryciu pod kołdrą wykradłszy wcześniej latarkę była…

 

 

Karolcia.

 

karolcia

A jaka była wasza pierwsza książka przeczytana dla przyjemności?

Może ci się też spodobać

  • Dość późno zacząłem czytać dla przyjemności. A tą książką, która udowodniła mi, że można czytać dla przyjemności, to „Zaginiony Świat” – Michaela Crichtona :) Troszkę nie pasowała mi fabuła do tego, co wydarzyło się w filmowej adaptacji „Parku Jurajskiego”, ale mniejsza, bo dwa tygodnie później sobie nadrobiłem i tę książkę ;)

    • Agnieszka Krupińska

      Kamil! Po pierwsze – witaj w moich progach ;)

      Po drugie – faktycznie bardzo późno to czytanie ci przyszło ;) A możesz mi odpowiedzieć na takie pytanie: czy określiłbyś się jako osobę czytającą wolno czy szybko? Mój mąż też dość późno zaczął czytać i mam taką własną niczym nie podpartą hipotezę, że ludzie, którzy późno zaczynają czytać książki (dla przyjemności), czytają dużo wolniej. Ja np. książki pochłaniam, a mój rekord to „Gra Endera” przeczytana w jakieś 6h…

      • Nie wiem, nie liczę i nie wiem jakie to ma znaczenie :) Czytam też kilka książek na raz…

        • Agnieszka Krupińska

          To tylko moja ciekawość ;) Mojego męża na przykład powolne czytanie frustruje, bo mógłby czytać więcej książek :)

          • Przyznaję się. Późno zacząłem czytać i po prostu czytam wolno i się kiedyś głośno zastanawiałem czy jest jakieś powiązanie. Szczerze to wątpię bo można się przecież nauczyć szybkiego czytania. Może ja po prostu lubię się w książkach rozsmakowywać :P