Parenting

Odwalcie się od różowych klocków Lego!

autor Mąż Styczeń 7, 2015 5 komentarzy
LEGO Friends
Wszyscy kochamy klocki LEGO. Kogo by nie spytać, stwierdzi, że jest to najlepsza zabawka na świecie – rozwijająca, ucząca i tylko czasem stopa boli, jak się nadepnie na plastikowy klocek. Jednak jest jedna seria LEGO, która jest dość regularnie krytykowana przez media, blogerów i samych klientów. Tą serią jest LEGO Friends.

Gdy po raz pierwszy ujrzałem zapowiedzi zestawów z Heartlake City, ja również zostałem zmrożony. „Co to jest?” Różowe, pastelowe, słitaśne i bez kultowych ludzików z żółtymi główkami (chociaż już od jakiegoś czasu skóra w minifigach LEGO ma dużo więcej kolorów niż tylko żółty). Może sprawa wyglądałaby trochę inaczej, gdyby ta seria nie była reklamowana jako specjalnie stworzona pod oczekiwania dziewczynek. Wypuszczenie na rynek tych zestawów poprzedzały podobno lata badań i ankiet. To co otrzymaliśmy, na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od wielu innych zabawek reklamowanych jako „dla dziewczyn” – jest różowe i stereotypowe. Ale czy na pewno? Feministka Anita Sarkeesian w dwuczęściowym filmie (część 1, część 2) dokładnie opisała wszystko, co według niej jest złe w LEGO Friends. W wydźwięku filmy podobne są do „artykułu”, który kiedyś opisywała Aga – Różowy nie jest kreatywny (a’propos koloru różowego, to polecam ciekawy artykuł na temat preferencji kolorystycznych i zabaw wśród różnych gatunków człekokształtnych).

W ostatnich tygodniach podobne krytyczne stanowisko zajęła artystka Maritsa Patrinos, której komiks w ostatnich dniach krąży po sieci. Jak się pewnie nietrudno domyślić nie zgadzam się z tymi paniami, praktycznie w każdym aspekcie.

Zacznijmy od pierwszych kadrów komiksu pani Patrinos.

Początek komiksu

Początek komiksu – całość dostępna tutaj

Po pierwsze seria Friends nie została przygotowana dla osób, które kiedyś budowały, a dla dzieci z XXI wieku. Dzieci, którym nieobce są smartfony, przyciągane są do telewizorów kolorywymi bajkami, a do ekranów komputerów grami z grafiką, o której nam się w ich wieku nie śniło (a czasem o graniu w ogóle). To te dzieciaki, a w szczególności właśnie dziewczynki, mają do wyboru setki lalek, z przeróżnymi akcesoriami, ubiorami i Bóg wie czym jeszcze. LEGO zrobiło jedyny sensowny biznesowo ruch – stworzyło klocki, które są w stanie konkurować z tymi zabawkami. Gdyby firma z Billund tylko na tym poprzestała, potrafiłbym chyba zrozumieć słowa krytyki, ale przyjaciółki z Heartlake City, nie tylko robią zakupy. Lekcje karate, czy zajęcia w laboratorium są tam na porządku dziennym (i nie – nie przeszkadza mi, że strzykawka w laboratorium jest w kolorze pastelowo-fioletowym). W zeszłym roku ta piątka dziewczyn została wysłana do dżungli, w celu ratowania zwierząt w opałach. W trakcie tych przygód dziewczyny pilotują helikoptery, jeżdżą na quadach czy pływają motorówką. Jasne – duża część zestawów jest nakierowana na zajęcia stereotypowo-dziewczyńskie, ale czy to jest aż takie złe i dziwne, żeby to piętnować? Bohaterka komiksu Maritsa Patrinos od pierwszych kadrów informuje nas, że lubiła Star Treka czy sztuki walki – nic dziwnego, że seria Friends może nie przypaść jej do gustu. Całe szczęście ma jeszcze setki innych zestawów. Ale nikt mi nie wmówi, że małe dziewczyny nie lubią się bawić w dom, leczyć swoje pluszowe misie i pić z nimi herbatkę? To nie jest coś, co wmuszają w nas media, tylko tak to wygląda. Do tej pory pamiętam scenę z mojego dzieciństwa, gdy bawiąc się z moim najlepszym przyjacielem i jego siostrą (lat 8 i 9), wrzucaliśmy do pojemnika nasze pomysły na zabawę. Ja zawsze wpisywałem, że będziemy się bawić w superbohaterów (Spider-Mana dokładniej), Bartek – w Gwiezdne Wojny, a Kinga wpisywała zabawę w Dom. I chociaż zawsze w trójkę bawiliśmy się świetnie, a Kinga nigdy nie narzekała, to zawsze chciała żebyśmy poudawali razem rodzinę i pogotowali niby-obiadki.

Zresztą chłopcy też lubią takie zabawy i ja bym też się świetnie bawił z moimi przyjaciółmi w „Dom”. A jeżeli Filip poprosi kiedyś o zestaw Lego Friends od Mikołaja, to na pewno mu go kupimy (no bo przecież nie będziemy okłamywać dziecka, że prezenty przynosi ubrany na czerwono grubas?).

Z drugą częścią komiksu natomiast zgadzam się w 100%.

końcówka komiksu

końcówka komiksu – całość dostępna tutaj

W pozostałych zestawach brakowało kobiecych postaci. Brakowało ich w innych rolach niż właścicielki kota, którego dzielni strażacy zdejmują z drzewa. Ale to już nie jest prawdą. Trzymam właśnie w rękach katalog Lego na pierwszą połowę 2015 roku. W prawie każdym zestawie z serii innej niż Lego Friends (City, Creator, Ultra Agents czy nawet Speed Champions) są minifigurki kobiety. W dodatku występują w rolach strażaków, policjantów, a nawet jako czarne charaktery. Zerknijcie tylko poniżej na 4 zestawy startowe Lego City:

kobiety-lego

Lego się uczy. Lego nie stoi w miejscu. Widzi swoje błędy i je poprawia. A może to nie były błędy tylko przemyślana decyzja? Może od początku chodziło o zebranie nowych klientów serią Friends, by następnie pokazać, że inne serie też mają dużo do zaoferowania? Przecież głupotą by było „pchać” dzieci w ślepą uliczkę zestawów „specjalnie dla dziewczyn”, gdzie poza nimi nic by nie było ciekawego? A nawet jeżeli firma Lego, początkowo nie zauważyła tego, że brakuje kobiecych postaci w ich zestawach, od czego są AFOLe (Adult Fan of Lego)? Jednym z projektów, który ujrzał światło dzienne na witrynie Lego Ideas (portal gdzie każdy może zgłosić swój pomysł i jeżeli uzbiera odpowiednie poparcie fanów i akceptację Lego, zostanie wyprodukowany jako normalny zestaw) jest Female Minifugre Set, wydany jako Research Institute. Główne skrzypce w tym zestawie grają oczywiście kobiety.

Może to tylko mój ogromny entuzjazm do tych plastikowych klocków, ale wydaje mi się, że krytyka jest nieuzasadniona. Albo przynajmniej się zdezaktualizowała? Może jestem wyjątkiem, bo nie brakuje nostalgicznych głosów, które twierdzą że klocki z lat 80 i 90 były lepsze. Że z obecnych zestawów buduje się za łatwo, jest za dużo różnorodnych części, a przez to klocki nie pozwalają dziecięcej wyobraźni odpowiednio się rozwinąć i budować to, na co ma ochotę. Na takie głosy, również można znaleźć remedium w nowym katalogu. Seria Lego Classics (oraz poniekąd Juniors) to zestawy podstawowych, „niewydziwionych” klocków, w bardzo szerokiej palecie kolorów (różowe i pastelowe też są !!), z których można zbudować wszystko. A jak komuś będzie brakowało pomysłów, to w pudełku znajdzie też książkę z pomysłami.

Nowy katalog Lego to ponad 100 stron przeróżnych zestawów. Różowych, czarnych, żółtych i czerwonych. Dla dzieci lubiących superbohaterów, Gwiezdne Wojny, maszyny budowlane i zabawę w zakupy i dom. Nie popadajmy w skrajności, którym moim zdaniem czasem ulega ogólnie pojęty feminizm, czy filozofia gender. Gdzie już nie chodzi o to, żeby dziecko / dziewczynka miało wybór, ale żeby ten wybór był poprawny i jedynie słuszny. A przecież różowe klocki i zabawa w sklep czy dom też są dobrym wyborem. O ile mamy możliwość wyboru. A LEGO taką możliwość nam daje.

 

Może ci się też spodobać

  • Magda Glińska

    Ja tylko jednego nie mogę serii Friends wybaczyć – że laleczek nie da się posadzić (przypiąć dupką do siedziska).

  • Olka Kobyłecka

    Z córkami mojej siostry (7 i 5 lat) bawimy się czasem naszymi starymi klockami i dziewczyny nie mają problemu z tym, że praktycznie nie ma tam typowo dziewczyńskich elementów (to zestawy z lat ’80 i początku ’90). One oczywiście mają swoje nowe zestawy – głównie Friends, ale też City i inne unisex i często bawią się w poszukiwaczy przygód, morderców, piratów, uwielbiają legowe kościotrupki i duchy ;)

    Za moich czasów były fajne serie lego dla dziewczynek – Paradisa. Były oczywiście biało-szaro-różowe, z mnóstwem zwierzaków (konie, papugi i małpy), w tematyce wypoczynkowej (kawiarnie, stajnie, plaże), ale miały normalne ludziki :) Nie bardzo wiem, czemu zrezygnowano z nich na rzecz KOSZMARNYCH Belville, a potem nieco fajniejszych Friends. Lego MiniFigs są super!

  • Leeni

    Świetny artykuł! Moja kuzynka nigdy nie przepadała za klockami i puzzlami. Niby „dziewczęce” klocki bardzo ją do tego zachęciły. Mały woli jakichś tam żołnierzy, ale o dziwo to on chodzi, tuli i karmi lalki, ona ogranicza się do stricte zabawy nimi jako postaciami. A ja nie rozumiem -niech się bawią czym chcą!

    • No, właśnie! Ważne, że mają wybór :)