Trochę żartemZwiązki

Odszczekuję: mężczyznom też się to zdarza!

autor Żona Marzec 23, 2015 7 komentarzy
https://www.flickr.com/photos/piper/197153406
Pamiętacie wpis o tym, żeby każdy w związku miał swój świat? Nie musicie pamiętać, wystarczy, że ja mam pamięć doskonałą i w mig go wam przypomnę ;)

(Dla niecierpliwych: TU)

To co to jest ten spalony?

Pisałam w nim, że bardzo wiele osób kiedy się zakochuje, zaczyna żyć życiem ukochanej osoby. Pragnąc uczestniczyć w całym jej życiu, zaczyna interesować się tym samym co ukochany*. Można to poznać po tym, że nagle koleżanka która nie wie, co to jest spalony, zaczyna chodzić na mecze Legii i ogląda każdy mecz Ligii Mistrzów. Nadal nie kuma spalonego, ale za to zna wszystkich graczy Realu. Albo inna koleżanka, która nie przeczytała ani jednej szkolnej lektury, za to skompletowała całą chyba kolekcję Harlequinów, nagle zaczytuje się w Lemie i Asimowie.

*Teraz już widzicie, że pozostawienie jedynie formy męskiej wcale nie było przypadkowe?

Protestuję! To jawna dyskryminacja!

Gdzieś tam w komentarzach wypłynęło, że to głównie kobiety mają tę tendencję i tak też wynika z moich obserwacji i własnego doświadczenia. I tak by to sobie zostało i nie pisałabym już trzeciego akapitu tego wpisu, gdyby nie nagły, acz gwałtowny, protest mojego męża.

W ostatnią niedzielę, po powrocie ze spotkania Bloggers Family Wawa stanowczo zażądał, żebym na blogu, na facebooku, twitterze, Instagramie, generalnie WSZĘDZIE umieściła sprostowanie, disclaimer, dementi! Że to nieprawda, że tylko kobiety, bo mężczyźni też! Bo on właśnie tak! Przeze mnie w to wpadł! Gdyby nie ja, to… nie czytałby blogów!

„Założyłbym fanpejdża: blogi zniszczyły mi życie, ale już ktoś zrobił to przede mną…”

I to jakich?! Najpierw przyciągnęłam go do Nishki i, wcale nie kłamię, wiele razy się zdarzało, że o nowym poście dowiadywałam się od niego! Doszło nawet do tego, że na łamach jej bloga w komentarzach prowadzi ze mną prywatne dyskusje (za co z całego serca Nishkę przepraszam). Potem zaczął czytać Michała Góreckiego na obu blogach („bo ciągle lajkujesz i lajkujesz, to musiałem zobaczyć co to…”). Szczyt szczytów nastąpił przy Kasi Gandor, która przypomnijmy jest od nas jakieś 10 lat młodsza, ale – cytuję: „lubię te jej obrazki – Kasirysiki”. No i dał się w końcu zaciągnąć na blogerskie spotkanie, na którym to konspiracyjnie szepnął do mnie: „Patrz – Hafija!”.

Nie narzekam, wręcz przeciwnie

Więc odszczekuję: tak, mężczyznom też to się zdarza. Mężczyźni też przejmują pasje od swoich ukochanych. Takie cuda naprawdę się zdarzają!

Ale czy ja narzekam? Skąd! Cieszy mnie to ogromnie, bo na następne spotkania #BFWawa nie muszę go już namawiać i nawet da się zaciągnąć na Blogowigilię ;)


Żebyście mieli pogląd, jak to daleko zaszło, mały dialog-monolog na koniec ;)

Mąż do mnie:

– A u Góreckich też wszyscy chorzy. Michał ma ponad 38, dzieci zaczęły się zarażać na zmianę, jak u nas…

[CISZA]

– Cholera. Jak już rozmawiam z Tobą o ludziach, których nigdy na oczy nie widziałem i ich dzieciach… to już nie jest dobrze.

:)

Zdjecie: flickr.com

Może ci się też spodobać

  • Nie czytam blogów, jestem facetem ;)

  • Zazdroszczę w takim razie, u mnie blog zniszczył małżenstwo…nie było tolerancji… pozdrawiam i wesołych Świąt

    • Serio!? Niezła historia… :(
      Tobie też Wesołych Świąt! :)