Miejsca

Nocleg w Karkonoszach? My znaleźliśmy ten idealny!

autor Żona Sierpień 2, 2016 0 komentarzy
dom101

Nocleg, to pierwsza rzecz, jaką ogarniam zaraz po wybraniu miejsca naszych wakacji. Uwielbiam planować wakacje, uwielbiam spędzać godziny na poszukiwaniu fajnych miejscówek. Często korzystam z poleceń znajomych, ale też ani razu nie rozczarowałam się moimi wyborami. Przetestowaliśmy wiele rozwiązań noclegowych: i hotele, i domki letniskowe, i pensjonaty, i pokoje, i apartamenty. Każde z nich ma wady i zalety, ale na dzień dzisiejszy, jeśli mamy gdzieś jechać, najchętniej wybieramy własny apartament.

Spędziliśmy tydzień wakacji w hotelu na Sycylii, kiedy Klara miała 2 latka. Hotel był oddalony od najbliższego miasteczka o 6km, plaża była kamienista i znajdowała się ok 200m od hotelu. Nie przeszkadzało nam to. Wiedziałam jednak, że jeśli mamy jechać do Włoch na wakacje, to najważniejsze w hotelu jest jedzenie. A jedzenie było naprawdę świetne! Jednak męczyła nas mała przestrzeń pokoju hotelowego, no i smażenie się cały dzień przy basenie jest krótko mówiąc nie dla nas. Trochę nas ten hotel ograniczał, a ja ograniczania w podróży nie znoszę.

Dlatego chyba wspomnienia najlepszych wakacji w życiu przywieźliśmy z Sardynii, gdzie wynajęliśmy domek letniskowy. Mieliśmy swoją małą przestrzeń wokół domku, a nawet grilla, widok na szmaragdowo-szafirową zatokę, po której śmigały deski windsurfingowe, mikro kuchnię, w której smażyliśmy kalmary kupione w pobliskim miasteczku i mnóstwo swobody dzięki temu, że przyjechaliśmy tam własnym samochodem.

nocleg w Karkonoszach

DSC07904

Hotel, pensjonat, czy kwatera?

Kiedy jedziemy z dwójką dzieci na wakacje, nie interesuje nas nocleg w hotelu. Męczy mnie to kursowanie z pokoju na plac zabaw, męczy mnie gnieżdżenie się w małym pokoju we czwórkę. Nawet pełne wyżywienie nie jest dla nas atrakcyjne, bo nasze dzieci są z tych mało jedzących i wybrzydzających. Wolę sama przygotować im coś, co lubią i zjedzą ze smakiem, niż codziennie zastanawiać się, czy mój syn będzie miał co zjeść na obiad.

Podobnie jak hoteli, unikamy pensjonatów. Owszem, ostatnie kilka wakacji z rzędu spędziliśmy w takim pensjonacie, ale warunki mieliśmy tam takie, że czuliśmy się jak w domu. I mimo, że jedzenie było bardzo smaczne, to i tak pora obiadu była dla nas stresująca. Byliśmy też w większym gronie, razem z kilkunastoma innymi rodzinami planszówkowych graczy, więc i dzieci i dorośli mieli co robić ;)

O prywatnych kwaterach/pokojach nawet nie myślę. Podobnie jak w hotelu czy pensjonacie, masz jeden pokój, dobrze jeśli z łazienką, ale żywisz się sam. Na mieście. Nie, dziękuję. Wolę wydać te pieniądze na lepszy apartament, gotować sama, ale przynajmniej spędzić ten tydzień czy dwa na sporo większej przestrzeni.

dom05

Jak znalazłam idealny apartament w Karpaczu?

Kiedy planowałam nasz wyjazd w Karkonosze od razu szukałam więc apartamentu. Ponieważ zwykle od przedwiośnia żyję już planowaniem wakacji (bo tak się ich nie mogę doczekać), znalazłam cudne mieszkanie w świetnej cenie. Nie przeszkadzało nam, że było w sporej odległości od centrum, bo raczej nie jesteśmy typem, który lgnie do tłumów. Planowaliśmy pojechać samochodem, więc podjechanie na większe zakupy do Tesco czy Biedronki nie było problemem. Osobiście wolę wydać więcej na mieszkanie i nie gnieździć się w jednym pokoju z dwójką dzieci, niż codziennie jeść obiady w restauracjach. Tym razem nawet przywiozłam kilka obiadów z domu, żeby na miejscu mieć więcej czasu.

Idealne mieszkanie znalazłam w Karpaczu przez serwis booking.com. Często z tego serwisu korzystam, jeśli szukam gdzieś noclegu. W ofercie nasze mieszkanie wyglądało super. Osiedle nowych domków, w każdym domku dwa mieszkania: na górze i na dole. Te na dole z tarasem wychodzącym na wspólny ogród. Dwie sypialnie, kuchnia w aneksie, duży pokój, łazienka. Wszystko w całkiem niezłym standardzie. Cena? Nie taka spora, bo łapaliśmy się na promocję, ale nadal całkiem wysoka. Znalazłam jeszcze jedno mieszkanie o paręset złotych tańsze, ale na 2 piętrze. A już oczyma wyobraźni widzieliśmy nasze dzieci biegające po trawniku ;) Szarpnęliśmy się na ten taras i bardzo się cieszę, że to zrobiliśmy.

dom04

 

Plusy dodatnie, minusy dodatnie

Mieszkanie nie było super. Było fantastyczne! Większe od naszego w Warszawie, świetnie wyposażone, pokój dzieci w głębi mieszkania, z dala od telewizji i naszej sypialni ;) . W kuchni wszystko, co potrzeba, a nawet więcej. Ale to co było w nim najfajniejsze, to ten taras i ogród. Oddałabym za to jeszcze naprawdę sporo złotówek ;) Nasz domek znajdował się tuż w rogu nieruchomości, co miało plusy i minusy. Minusem było to, że znajdował się niedaleko ulicy, niemal na samym skrzyżowaniu, całe szczęście niezbyt ruchliwej i odgrodzonej siatką. Nie przeszkadzało nam to w ogóle, wymieniam to jako minus, bo komuś innemu mogłoby to przeszkadzać. Dla nas to, że znajdował się tuż przy ogrodzeniu było wielkim plusem, bo po pierwsze, nikomu w okna nie zaglądaliśmy (raczej to nam zaglądali z ulicy), po drugie, tam gdzie inne domki miały idealnie wypielęgnowany trawnik, u nas było coś w rodzaju górskiego lasu. Prawie wcale trawy, sporo mchu i masa kamieni usypanych między świerkami.

Mieszkanie z ogródkiem

Dzieci, mieszkańcy 55 metrowego mieszkania w warszawskim bloku, spędzały w tym ogrodzie całe dnie. Zwykle wychodziły rano jak tylko się ubrały, jadły tam śniadanie, potem gdzieś jechaliśmy, potem wracaliśmy z trasy a one jakby zupełnie nie zmęczone, znów pędziły do ogródka, nawet nie wchodząc do mieszkania, jadły tam kolację i przychodziły do domu dopiero jak była pora kąpania. Patrzyłam jak moje dzieci brudne, w podartych ubraniach, pobłoconych butach, ale szczęśliwe budują przy brzegu kałuży przystań dla mrówek, patrzyłam jak znalazłszy jakieś kijki wspinają się po głazach, jak siedząc okrakiem na nich udają, że jeżdżą na koniach i te konie potem karmią kamyczkami… Przecież ja też w podobny sposób spędzałam jako dziecko wakacje! I nawet nie marzyłam o tym, że takie wakacje odnajdą w górach moje dzieci. Sorry, w hotelu byłoby to po prostu niemożliwe.

karkonosze

Szkiełko i brudna kałuża. Dzwońcie po opiekę społeczną! ;)

karkonosze

Jak to było? Brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci? :)

Wiemy, że tam wrócimy. W końcu, jak mówią nasze dzieci – to nasz górski dom. Jeszcze mamy tyle do zobaczenia, jeszcze tyle szlaków do przejścia. A może wrócimy tam wcześniej? Czemu by nie przyjechać zimą do Karpacza? W końcu, nasze idealne mieszkanie ma też specjalny schowek na narty ;)

A wy co najczęściej wybieracie? Hotel? Pensjonat? Apartamenty? A może namiot? ;)

Ps. Jeśli zainteresował was nasz apartament, zajrzyjcie na stronę sun&snow! To miejscówka warta zapamiętania!

Może ci się też spodobać