Trochę żartem

Nie wiem, jak inni to robią, ale ja nie potrafię

autor Żona Wrzesień 9, 2015 3 Komentarzy
DSC06342
Mam ostatnio wielkie, ogromne jak Ocean Spokojny zmartwienie. Spędza mi sen z powiek, kładzie się cieniem na każdej chwili spędzanej z moją rodziną, wbija w poczucie winy za każdą przeczytaną stronę książki. Nazywam się Agnieszka i na wakacjach zapominam na śmierć o wirtualnym świecie.

DSC06080a

Pierwszego dnia jeszcze gdzieś mi się tam w głowie kołacze: zrób zdjęcie na Instagram (Boże, jak dobrze, że to coś ma opcję udostępniania postów też na facebooku), nakręć filmik. Wrzuciłaś? Nie szkodzi – później to zrobisz. Przypominam sobie o tym drugiego dnia wieczorem, bardzo późnym wieczorem, leżąc już w łóżku. Wrzucę coś teraz – myślę i zaglądam do komórki, a tam – o zgrozo! Nie zrobiłam tego dnia ani jednego zdjęcia! Kompletnie nie mam, co wrzucić! Ty idiotko! – zaczynam sobie wygrażać – a miałaś tyle okazji! Kwiatki w ogrodzie! Konie na łące! W końcu: plaża i morze! I PARAWANY! Tyle lajków ci przepadło! Czytelnicy odejdą! Zobaczysz, kretynko!

Trzeciego dnia zdobywam się ze sobą na szczerość: olej te sołszial midia – ty po prostu nie potrafisz tak na pół gwizdka. Jak wakacje, to całą parą. Z rodziną. Na maxa. Szkoda tego cennego czasu, który wyszarpnęliśmy sobie z naszego codziennego kieratu. Pogódź się z tym, albo cały czas będziesz się zadręczać, że nie ma cię w tym chorym wirtualnym świecie facebooka. Przecież dawno już nie czułaś się tak bardzo żywa.

DSC05976a

 

 

Potem wracam z wakacji do domu i znów muszę się przyzwyczaić. Napisać post, kiedy akurat mam ochotę usiąść z mężem przy piwie na balkonie i rozmawiać do późna w nocy. Złapać aparat właśnie wtedy, gdy na spacerze mam ręce pełne małych rączek moich dzieci. Myśleć o zasięgach, gdy mam ochotę dowiedzieć się, czy Obłoński pogodzi się z żoną.

Nie wiem, jak inni to robią. Jadą na wakacje, wychodzą na spacer z rodziną, siedzą w restauracji i już mój wall zalewają zdjęcia i statusy. Wszyscy tacy uśmiechnięci, szczęśliwi, wypoczęci. I tak 3 razy, 7 razy na dzień. A ja też przecież się uśmiecham, spędzam szczęśliwie czas i wypoczywam jak nigdy. Tylko nie pamiętam, gdzie i że w ogóle mam telefon. I choć bardzo, bardzo chcę – to nie potrafię. A na wakacjach szczególnie. Nie potrafię się wylogować z prawdziwego życia.

To tak jakby ktoś się zastanawiał, dlaczego ostatnio tak mało tu piszę. Czy jeszcze żyję i nie porzuciłam bloga. Żyję i nie porzuciłam. Sierpień był cudownym czasem wakacji, o jakich od dawna marzyłam, a po nim przyszedł wrzesień i moja córka poszła po raz pierwszy do szkoły. Delektuję się tym, chłonę te chwile, no i nasza wakacyjna rutyna musi się wreszcie zmienić w rutynę szkolną, a to wymaga czasu. I krótszego snu. Jak się tu ogarnę, wracam na całego w wirtualny świat lajków, szerów i zasięgów. Promise!

DSC06196a

Swoją drogą, dawno tak cudownie nie wypoczęłam na wakacjach jak w tym roku, myśląc tylko i wyłącznie o TU i TERAZ, starając się być na 100% dla mojej rodziny. Kupiłam sobie krzyżówki – moją ukochaną wakacyjną rozrywkę, której nie serwowałam sobie od ponad dwóch lat. Przeczytałam kilka książek. Opalałam się. Bawiłam z dziećmi. Przegadałam morze czasu z mężem, rodziną i przyjaciółmi. Chyba uczynię z tego taką nową rodzinną tradycję: wakacje bez Internetu. Ja wiem, że potrafię, a wy? Dalibyście radę? ;)

frisbi

Może ci się też spodobać

  • F.

    Emm… mam wrażenie, że traktujesz prowadzenie bloga jako smutny obowiązek a chyba nie o to w tym chodzi. Twoje przemyślenia na wakacjach są chyba trochę pracocholiczne. Do tego przecież nie musisz się zmuszać. Nie chcesz – nie pisz. Odejdą czytelnicy? To co? Zamiast tego masz zamiar na siłę wciskać im w pocie czoła wyskrobywane posty?

  • kasiakasiakasia

    Ja również na wakacjach zapominam o całym bożym świecie. Na szczęście dzieci w Wierchomli miały opiekę animatora, a ja mogłam sobie poczytać dobrą książkę :)