Po godzinach

Motywujące teksty o blogowaniu, nie tylko dla blogerów

autor Żona Maj 11, 2016 0 komentarzy
8172727117_c92b6ba199_k
Każdy bloger to zna. Przychodzi taki czas, że blog zarasta pajęczyną, na facebooku pustki, a ostatnio dodane zdjęcie na Instagramie jest sprzed tygodnia. Niemoc twórcza. Brak weny. Zniechęcenie. Prędzej czy później, spotyka to każdego blogera.

Czasami czuję, że muszę odpocząć od pisania, czasami przeszkadzają święta i wyjazdy, czasami wena opuszcza mnie na długo. Wypadnięcie z rytmu pracy ma katastrofalne skutki. Im dłużej nie piszę, tym większą presję czuję, im większą czuję presję, tym ciężej coś napisać. Czasem (często!) kusi mnie, żeby rzucić to w cholerę, mieć więcej życia w życiu, czas na oglądanie seriali wieczorem i nową książkę Ferrante. Miałam kilka takich „kryzysów” w swoim życiu blogerskim i niestety, jedyny sposób, żeby to przełamać, to po prostu usiąść i pisać.

Ale o czym, kiedy nie ma weny? Ale kiedy, jeśli pod koniec dnia, w moim jedynym wolnym czasie jestem tak zmęczona, że zasypiam w czasie uruchamiania się Windowsa? Ale po co, skoro najbardziej w danej chwili mam ochotę na książkę/serial/film/zakupy/kino/sen (niewłaściwe skreślić)? Czasami coś usłyszę lub zobaczę i nagle wena wraca. Czasami się po prostu zmuszam. A czasem, całkiem niespodziewanie, przeczytam coś, co mnie zmotywuje. I to działa najskuteczniej!

Ostatnio właśnie taki kryzys mnie męczy i postanowiłam sięgnąć po ten najbardziej skuteczny sposób. Ale zamiast czekać na to, aż coś samo do mnie przyjdzie, zebrałam wszystkie motywujące teksty na jakie do tej pory trafiłam (i o których nie zapomniałam)- w tym wpisie. Będą tu czekały na kolejny kryzys a przy okazji, może przydadzą się komuś jeszcze :)

(Tytuł tekstu jest jednocześnie linkiem do niego)

Zastanawiałam się, co lepiej nada się do zilustrowania tego wpisu: góry czy piękne uporządkowane biurka. Nie mogłam się zdecydować, więc jest jedno i drugie ;)

Zastanawiałam się, co lepiej nada się do zilustrowania tego wpisu: góry czy piękne uporządkowane biurka. Nie mogłam się zdecydować, więc jest jedno i drugie ;)

Czy warto się bać własnego bloga?

Riennahera tym wpisem włązi do mojej głowy, czyta sobie moje najskrytsze myśli i na nie odpowiada. Wiem, że nikt nie jest samotną wyspą, że mamy jako ludzie ogólnie bardzo podobne doświadczenia życiowe, ale skąd mogłam wiedzieć, że ktoś może mieć dokładnie takie same myśli na temat blogowania jak ja sama? Czy bloger może bać się własnego bloga? Może. A czy powinien?

Swego czasu bałam się czy zmienić profil bloga. Albo czy kogokolwiek obejdzie mój wpis o kosmetykach i czy padnie tekst, że się sprzedaję albo jestem pusta. Albo samolotach. Albo jak zostanie przyjęta zmiana szablonu. I za każdym jednym razem chwile spędzone na nerwach były zmarnowanymi.

Bloga nie warto się bać. Jasne, czasem się usłyszy, że jest się szafiarką, której się wydaje, że ma wysokie IQ, albo że cośtam cośtam naziści. No i trudno. Nie byłam jeszcze w sytuacji, w której ze strachu wynikłoby coś pozytywnego. Mnóstwo razy okazało się, że to czego się bałam miało przecudne konsekwencje, więc szkoda czasu na nerwy.

Riennahera

apple-desk-designer-display

Zwierza nieporadnik blogowy

Zwierz popkulturalny wprawdzie w tym wpisie pisze o blogowaniu o kulturze, jednak stawia tam takie pytania, na które powinien odpowiedzieć sobie każdy bloger, nie tylko kulturalny. Ten wpis działa u mnie jak taka checklista: po co to robię? Dla kogo to robię? Jak chcę to robić? Od czasu do czasu każdy powinien sprawdzić swoją trasę z kompasem, żeby nie zboczyć z obranego kursu. Warto też przypominać sobie od czasu do czasu dlaczego coś postanowiliśmy w ogóle robić. Uwierzcie mi – można o tym zapomnieć.

Podobnie nie należy zakładać bloga z przekonaniem, że  naszym celem jest zdobycie  sławy rozpoznawalności i władzy nad światem. Sława blogera jest stosunkowo ograniczona, rzadko wychodzi poza Internet i często ogranicza się jedynie do  grona naszych czytelników. Zresztą jeśli ktoś chce być sławny to naprawdę powinien przemyśleć czy pisanie bloga to najlepszy pomysł bo większość czasu spędza się dość samotnie i anonimowo wklepując literki do komputera.
Zwierz popkulturalny
9328959665_88068db24b_k

Tak będę odpoczywać po napisaniu 1000 posta ;)

Jak napisać dobrą notkę (i jak napisać ich okrągły tysiąc)

Andrzej jako jedyny mężczyzna załapał się do tego zestawienia, ale wcale nie przypadkowo. W tym tekście nie tylko zdradza jakie są jego tajne sposoby na napisanie dobrej notki, lecz przede wszystkim jak napisać ich tysiąc. Ten tekst, to +1000 do motywacji dla każdego twórcy – nie tylko blogera. Zwykle unikam typowych tekstów o motywacji, pełnych zawiłych metafor i życiowych „mądrości”,  ale ten jakoś mnie porwał i ilekroć go czytam na koniec nie mogę się nie uśmiechać.

Jeśli mogę coś powiedzieć: po prostu się baw.

Rób swoje. Podejmuj decyzje i żyj z błędami. Podejmuj walki i żyj z porażkami. Przepraszaj, naprawiaj, wygrywaj, twórz dalej. Próbuj rzeczy, które inni nazywają durnymi. Nie przejmuj się komentarzami. Wierz w siebie i wierz w swoich idoli. Odkrywaj to, co kochasz Ty. Odkrywaj to, co kochają inni.

Próbuj te światy połączyć nawet najwęższym, najlichszym z mostów, bo to dzięki takim mostom zmieniają się potem życia ludzi.

Andrzej Tucholski

woman-hand-smartphone-desk

Jak pisać posty – 14 wskazówek

Ok, nie jest to stricte motywacyjny post, ale przez to, że jest taki techniczny, bardzo pomaga mi w pisaniu. Mój analityczny umysł bardzo lubi skupiać się na szczegółach ;) Warto od czasu do czasu do niego zajrzeć, żeby skontrolować, czy „robię to dobrze” ;)

Przez tyle lat prowadzenia bloga nauczyłam się jednej ważnej rzeczy: nie ma czegoś takiego jak wena. Pisanie jest trochę jak zmywanie naczyń, trzeba po prostu wziąć i zacząć, żadnej drogi na skróty. Na szczęście, jak to zwykle bywa z robieniem rzeczy, to ten najtrudniejszy moment i później jest już z górki. Pewnie dlatego, że robienie czegoś jest zwykle dużo mniej męczące, niż myślenie o tym, że musimy to zrobić.
Joanna Glogaza – StyleDigger.com

Jestem pewna, że nie są to wszystkie motywujące teksty na jakie trafiłam, tylko te, które udało mi się sobie przypomnieć ;) Jak pamięć mi się odblokuje, albo jeśli trafię na coś fajnego, na pewno tu wrzucę. Nie martwcie się – na pewno was wtedy o tym poinformuję ;)


Autorzy zdjęć: Meg Lauber, Xu Wang, Nicole June

Może ci się też spodobać