Bardzo serio

Miotam się

autor Żona Luty 13, 2016 8 komentarzy
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Miotam się w zasadzie od zawsze. Mieliście tak, że od dziecka pragnęliście zostać piosenkarką, lekarzem czy tancerzem? Ja nie. Nawet w moich dziecięcych marzeniach nie mogłam zdecydować się kim zostanę. Raz lekarzem, innego dnia pisarką. W liceum też miałam mnóstwo kompletnie różnych pomysłów na moją zawodową przyszłość. Chciałam być – chronologicznie – leśnikiem, pilotem myśliwca, geografem, kartografem, polonistką i programistką. W maturalnej klasie wybrałam fakultet z geografii, bo byłam pewna, że będę studiować geografię lub geologię i tylko zwykły zbieg okoliczności sprawił, że w końcu wylądowałam na informatyce, gdzie poznałam mojego męża.

Starorzecze (patrz zdjęcie powyżej), to rodzaj jeziora leżącego w dolinie rzeki, które kiedyś było fragmentem jej koryta. Żadna rzeka w przyrodzie nie płynie w linii prostej, tylko wije się jak wąż. Im bardziej leniwa, tym większe tworzy meandry, czyli zakola. W pewnym momencie rzeka jakby zmienia zdanie i wybiera krótszą, łatwiejszą drogę, odcinając zakole, które leżąc teraz poza głównym nurtem zamula się i zarasta.

A nawet na studiach miałam wątpliwości, czy powinnam iść w programowanie. Bo wiecie, informatyka to jest ogromnie szerokie pojęcie. Mieści się tu i sztuczna inteligencja, i programowanie, i projektowanie systemów, i sieci komputerowe, i w końcu Internet. I wszystko to szalenie interesujące. W końcu zostałam wierna początkowemu wyborowi, ale chyba było to zwykłe pójście na łatwiznę.

Myślicie, że dalej było już prościej? A guzik. Jest mnóstwo języków programowania i rodzajów oprogramowania. Backend, frontend, aplikacje webowe, programowanie maszyn i co tam jeszcze. Za kilka miesięcy wracam po przerwie do pracy i się zastanawiam, a może trochę zmienić profil? Może nauczę się Ruby? A może lepiej dokształcić się w JavaScripcie? Czy może zacząć programować gry na iPhony?

4073240202_c58728dff3_oAbrazja to nie jest jakaś egzotyczna kraina, tylko proces, który prowadzi do powstania nadmorskich klifów.

Nawet teraz siedzę i myślę, dokąd zmierza to moje pisanie? O czym tak właściwie ja na tym blogu chcę pisać? Mam zawsze ogromny problem co odpowiedzieć, kiedy ktoś pyta mnie, o czym piszę blog. Bo ja tego nie wiem! Co mam odpowiedzieć, że o wszystkim? Nie chciałam pisać tylko o parentingu, bo mnie ten temat zamęczył. Nie napisałam ostatnio żadnego tekstu o związkach, bo kiedy do jakiegoś tematu podchodzę, to wydaje mi się zbyt banalny. Mam pisać o wszystkim, co mnie interesuje? Nie jestem pewna, czy znajdą się czytelnicy zainteresowani geekowymi adaptacjami komiksów, stylizacją paznokci i kolejnym przepisem na włoski makaron.

Zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą, czego chcą i całe życie do tego dążą. Bo ja kolejny raz rozmyślam, czy nie zmienić zawodu. Może jakiś własny biznes, ale nie mam najmniejszego pomysłu, co to miałoby być. Może powinnam pójść na ten kurs manikiuru, o którym myślę już od tak długiego czasu. A może nowe studia? A może zostanę stewardesą? A kiedy już się zdecyduję, to kto mi zagwarantuje, że po miesiącu, roku czy 2 latach znów nie zmienię zdania?

9007225016_bb4822b4ca_hPowietrze, choć przezroczyste, nie jest jednolite. Składa się z różnych mas ciepłego, zimnego, suchego i wilgotnego powietrza. Gdy te masy się spotkają, tworzą front, jakby chciały ze sobą walczyć. I czasami tak się wydaje, gdy ze względu na wysokie różnice w temperaturach obu mas, w przestrzeni frontu występują silne wiatry, a nawet burze.

I znów, stoję w miejscu, chcąc wszystkiego naraz i bojąc się zrobić krok w jakąkolwiek stronę. A przecież nigdy się nie dowiem, czy się pomyliłam, jeśli tego nie zrobię. Może powinnam zrobić coś. Cokolwiek. Kto wie, co z tego wyniknie? Byle zacząć coś robić. Najlepiej zaraz. Natychmiast. Wiem! Już dawno miałam sobie ustawić Touch ID w moim iPhonie. Zacznę od tego.

 

Źródła zdjęć: meandry, klif, front.

Może ci się też spodobać

  • Łukasz Wysocki

    „Mam zawsze ogromny problem co odpowiedzieć, kiedy ktoś pyta mnie, o czym piszę blog.” – O tym, co na wątrobie zalega. Serio. Rozumiem, że są blogi specjalistyczne, ale w przypadku pozostałych to pytanie ma dla mnie tyle samo sensu, co jedno z głupszych, zadawanych w szkole średniej: Co poeta miał na myśli? No po mojemu to obiad, bo pewnie pisał, żeby na chleb zarobić.

  • Magda Glińska

    Na stewardessy, to niestety, moja droga, jesteśmy już trochę za stare :P

    • Really? :) Widziałem starsze niż wy tak przynajmniej o połowę :)

    • Agnieszka Krupińska

      Damn! Zabiłaś moje marzenie. Chlip chlip ;(

  • He. Jakbym o sobie czytał. Nawiązując do klasyka: nie zaczęłaś jeszcze żyć swoim drugim życiem. Zaczniesz jak się zorientujesz, że masz tylko jedno.

    Może to przyjdzie z wiekiem – oby nie za późno, bo będziesz starą zgorzkniałą babą ;). Jak będziesz szukać to może w końcu jakiś trybik zaskoczy. Może Ci życie pomoże i przyspieszy cały proces poszukiwań porządnie kopnąwszy w dupę -nie życzę bynajmniej i nie polecam tego sposobu, choć jest bardzo skuteczny ;).

    Teraz przechodzę w tryb pseudo-coacha…

    Tyle rzeczy z których możesz wybierać. Jak to skatalogować, spriorytezować, ocenić, wybrać najlepszy i być szczęśliwym z tym wyborem? W końcu życie jest jedno i jak źle wybierzesz to całe sobie zmarnujesz. Do tego świat pędzi i się nie zatrzymuje, wszystko i wszyscy dookoła wydają się oceniać.
    Możesz to wszystko spróbować ogarnąć, albo zdecydować, że masz to w dupie i zaufać intuicji :). Nie przejmować się, dostosowywać do sytuacji, zmieniać i dobrze przy tym bawić. To tylko życie. :)

    P.S. Możesz też sobie ponownie obejrzeć Fight Club ;)

    • Agnieszka Krupińska

      Oł je! Fight Club zawsze!!! ;)

  • Katarzyna Wypniewska
    • Agnieszka Krupińska

      Świetne! Dzięki za ten link! :)