Po godzinach

Kultowe teksty z „Przyjaciół”, które weszły do naszego domowego języka

autor Żona Wrzesień 20, 2015 2 komentarze
FRIENDS: logo 
WB Domestic Television Distribution 
© 2006 Warner Bros. Entertainment Inc. All rights reserved.
Zapytana o mój ulubiony serial bez wahania wyrzucam z siebie: „Przyjaciele”. Mimo że pierwszy odcinek tego serialu wyemitowano ponad 20 lat temu, to nadal rozśmiesza mnie i wzrusza do łez. Oglądałam wszystkie 10 sezonów dwa razy od pierwszego do ostatniego odcinka, a niektóre odcinki po kilka (naście?) razy. Ten serial pomógł mi przetrwać nocne karmienia mojej córki (oglądałam po jednym odcinku na jedną pierś ;)). Jest to też zawsze dobry wybór, jeśli mam ochotę na coś zabawnego i lekkiego do obejrzenia na wieczór czy do prasowania.


Całe szczęście mam słabą pamięć i nie pamiętam wszystkich gagów i sytuacji, dlatego nawet jeśli oglądam jakiś odcinek piąty raz, zawsze się śmieję do łez. Mój mąż wręcz przeciwnie – pamięć ma doskonałą i nawet gdyby nie obejrzał każdego odcinka po kilkanaście razy (a obejrzał!), to nadal sypałby cytatami jak z rękawa. Pewnych tekstów jednak nawet ja nie zdołałam zapomnieć i jakoś tak same weszły do naszego codziennego słownika, budując między nami tę specyficzną nić porozumienia, jaka może łączyć dwa chore umysły ;)

I’m sorry – Rachel

Zawsze gdy coś przeskrobię, albo gdy mój mąż się na mnie gniewa, uciekam się do tego sposobu. Mój mąż twierdzi, że działa ;)

What’s not to like – Joey

Ta cała scena, kiedy Rachel częstuje swoich przyjaciół pierwszym własnoręcznie zrobionym deserem (do którego niechcący użyła wołowiny), jest po prostu genialna ;) Wszyscy starają się ukryć przed Rachel, że jej pierwszy w życiu deser to straszny niewypał. Stosują różne wymówki, żeby tylko deseru nie zjeść. Wszyscy poza… Joey’m. W końcu przecież krem jest dobry, dżem jest dobry, wołowina też ;)

Jeśli jemy coś, co nam naprawdę mocno smakuje, zawsze któreś z nas wypali z tym tekstem. To pewne jak to, że

Ross-can! – Phoebe

Jeśli jednemu z nas uda się coś, co nie udało się drugiemu, możemy z satysfakcją wyśpiewać te dwa słowa w rytm piosenki The Police ;)

How you doin’ – Joey

To niezawodna zaczepka Joey’a. W większości wypadków działała. Pewnie dlatego mój mąż nieustannie wypróbowuje jej działanie na mnie. Bezskutecznie :>

Oh! My! God! – Janice

To jest nasze Krupińskie zawołanie, kiedy coś naprawdę, ale NAPRAWDĘ zrobi na nas wrażenie. Najczęściej niestety negatywne.

I know! – Monica

Powiem tak zawsze, gdy koleżanka skomplementuje mój outfit, o którym wiem, że jest naprawdę super. Powiem tak, kiedy mój mąż znów powie coś, co będzie oczywistym stwierdzeniem faktu, np. „O, kochanie, nie pozmywałaś dziś od śniadania”. Powiem tak, kiedy zrobię zarąbistą sałatkę albo zupę i goście nie będą nadążali z pochwałami. A w końcu, powiem tak kiedyś, kiedy jakiś tuz blogosfery powie mi, że mój blogasek jest całkiem wporzo.

A wy, lubicie „Przyjaciół”? Zapamiętaliście jeszcze jakieś fajne sceny i teksty? :)

 

Może ci się też spodobać

  • Fistan

    nie z pamięci, bo byłbym nie dokładny ale mój Number One to:
    Joey Tribbiani: If homo sapiens were in fact HOMO sapiens – is that why they’re exctinct?
    Dr. Ross Geller: Joey, homo sapiens are people!
    Joey Tribbiani: Hey, I’m not judging.