Trochę żartem

Jestem frajerką

autor Żona Wrzesień 29, 2014 5 komentarzy
IMG_0289
Tak wychowali mnie rodzice. Swoim złym przykładem zaszczepili we mnie uczciwość i praworządność. W dodatku przewrotny los mnie skrzywdził nadmiarem empatii. Zawsze staram się wczuwać w drugą osobę, nie potrafię odmówić jej racji. Każdy ma swoją.

Nie potrafię przejść obojętnie obok kogoś potrzebującego pomocy. Jeśli jej potrzebujesz, raczej ci nie odmówię. Rodzice mnie uczyli, że trzeba pomagać.

Nie umiem wyrzucać papierków po batonikach na chodnik, nie pluję gumami do żucia. Staram się nie zostawiać po sobie śmieci. Dbanie o naturę to jedno, ale ktoś to po mnie będzie musiał posprzątać.

Nie umiem się przepychać i rozpychać łokciami. Jeśli pani w urzędzie mi mówi, że czegoś się nie da, to nie wracam do niej z kwiatami/bombonierką/kopertą. Jeśli jestem u lekarza, albo co gorsza na pogotowiu, grzecznie czekam na swoją kolej. Nie wykłócam się. Może inne osoby/dzieci są bardziej potrzebujące? No, chyba że moje są.

Nie oczekuję taryfy ulgowej z okazji tego, że jestem w ciąży albo z małym dzieckiem. Jeśli potrzebuję, żeby mnie przepuścić czy ustąpić miejsca, to o to proszę. Nie wychodzę z założenia, że mi się należy.

Jestem uczciwa aż do bólu. Nawet wtedy gdy to się nie opłaca. Kiedy mogłabym zaoszczędzić jadąc na firmowym paliwie, drukując na firmowym papierze, gadając przez firmowy telefon.

Jeżdżę zgodnie z przepisami. Nie parkuję w miejscach niedozwolonych. Kiedy parkuję zawsze patrzę, czy nie zabieram miejsca innym kierowcom. Nie przekraczam dozwolonej prędkości. Nie wyprzedzam na ciągłej i na trzeciego. Nie rozmawiam w samochodzie przez telefon.

Trzymam się zasad. Przestrzegam prawa. Nie każda zasada musi mi się podobać, ale to nie znaczy, że powinnam ją złamać. Przez ulicę przechodzę na pasach, a jako kierowca ustępuję pieszym pierwszeństwa.

Siłą rzeczy, tego samego nauczę moje dzieci. Niestety, nasiąkną frajerską mentalnością od najmłodszych lat. Na pewno będą dawać się wypychać z kolejki przy wejściu na zjeżdżalnię i ze zdziwieniem będą spoglądać na tego, kto im wyrwie zabawkę w piaskownicy. Będą przechodzić ulicę 10 metrów dalej, na pasach, a nie tak jak wszyscy. Będą się wracać do sklepu, bo zapomniały za coś zapłacić. Nie będą potrafiły wygrywać w wyścigu szczurów. Nie będą potrafiły iść po trupach do celu. Trudno. Nie nauczę moich dzieci czegoś, czego sama nie mam. Wiem, to takie niepopularne w naszych czasach, w których każdy myśli tylko o sobie, a kradzież nazywa się zaradnością.

A więc jestem frajerką, bo – wybaczcie – nic na to nie poradzę.

 

Może ci się też spodobać