Po godzinachTrochę żartem

Jak wykorzystać pasje męża do czegoś pożytecznego?

autor Żona Luty 15, 2015 9 Komentarzy
IMG_1031
Mój mąż ma kilka pasji. Pozwalam mu na nie, bo dobrze jest jak chłopina od czasu do czasu zrobi coś dla siebie. Od razu mniej marudzi. Po każdym wychodnym (które nie następuje często, bez przesady) wraca stęskniony za żoną i życiem rodzinnym. Trochę mnie tylko martwi, że te jego pasje bywają dość kosztowne. Więc skoro te jego „zabawy” tyle nas kosztują, to niech będzie z nich chociaż jakiś pożytek ;)

LEGO

To całkiem kosztowne hobby można spożytkować na wiele sposobów. Z korzyścią i dla dzieci i dla żony. Szczególnie dla żony. Bo nie dość, że chłopa mam z głowy na długie godziny, to dzieci zawsze chcą też w tym samym czasie budować lub chociaż towarzyszyć ojcu przy konstruowaniu czy testowaniu robotów. I matka ma dwie godziny tylko dla siebie. Może je wykorzystać dowolnie, na przykład zmarnotrawić na facebooku.

Planszówki

Po wielu staraniach udało mi się przekonać męża, że uwielbiam grać w planszówki. A że chętniej robi się coś WSPÓLNIE z najukochańszą osobą, to mój mąż nie wychodzi do kolegów, żeby grać, nie chodzi na spotkania, nie wyjeżdża na konwenty, tylko woli grać w domu ze mną. Kolejnym więc krokiem było przekonanie męża, żeby urządzać w naszym domu sesje gier planszowych. Mając go na oku, jednocześnie mogę zabłysnąć w towarzystwie moimi talentami perfekcyjnej pani domu w kwestii organizacji przyjęć i cateringu. Rezerwacje miejsc na granie u nas sięgają co najmniej dwóch miesięcy na przód.

Malowanie figurek

Długo myślałam, jakby tu spożytkować ten jego talent. Dekorowanie domu małymi figurkami nie wchodzi w grę, nie pasują mi do wizji wnętrza. Jak tu jeszcze mogę wykorzystać umiejętność precyzyjnego posługiwania się pędzelkiem? Mam! Tak! To jest to! Wiecie, do czego kobiecie przydaje się ktoś, kto umiejętnie posługuje się pędzelkiem? Do malowania paznokci, oczywiście! Długo nie musiałam namawiać męża, żeby pozwolił mi wykorzystać swój talent przy manikiurze. Całymi dniami opowiadałam mu o zaletach manikiuru hybrydowego, aż w końcu zrobiłam sobie jeden, żeby naocznie go o tym przekonać. Wystarczyła jedna mała wzmianka, że przecież sama nie dam rady pomalować sobie prawej dłoni, nie mam wprawy. Mąż sam wyskoczył z tą propozycją, zanim jeszcze skończyłam mówić! Sam namówił mnie do kupna zestawu do manikiuru hybrydowego, a pierwsze efekty możecie podziwiać na zdjęciach poniżej.

IMG_1028

IMG_1029

IMG_1030

IMG_1032

Dziewczyny, nie zniechęcajcie swoich mężczyzn do ich ukochanego hobby. W końcu każdy powinien mieć w życiu jakąś pasję, coś co go uszczęśliwia. Poszukajcie w nich korzyści dla siebie, a odkryjecie jak łatwo będzie wam tolerować ich co raz to nowe zachcianki. A wasi mężowie będą was wielbić jak boginie ;)

Może ci się też spodobać

  • Fistan

    to już wiemy czyje to knowania spowodowały, że Marcina na Monsunie nie widzieliśmy od hohooooooo :)

  • Magda Glińska

    To w końcu do czegoś pożytecznego czy do malowania paznokci? ;)

    • Olka Kobyłecka

      no przeca to bardzo pożyteczne :) Agnieszka, napiszesz coś więcej o tym domowym zestawie do hybryd?

      • Jak trochę więcej poużywam to na pewno napiszę :) Mam drugi raz semilac – za pierwszym razem byłam mega zadowolona, zobaczymy czy wrażenie się utrzyma ;)

  • Paweł Cichocki

    „żeby zabłysnąć w towarzystwie moimi talentami perfekcyjnej pani domu”. A ja naiwnie myślałem, że chodzi o miłe spędzenie czasu ze znajomymi.

    • No widzisz – oszukała nas!

    • Shut up and eat your cake!!! ;)

      • Paweł Cichocki

        Typowe dla matek: „Mi wolno, bo JA to robię” :-P
        cytat:
        Jednak kobiety zachowywały się, jakby dostawały odznaczenie, które upoważniało je, by rządzić wszystkimi dookoła. Działo się tak zawsze, kiedy otrzymywały etykietkę „MATKA”. A wszystkich pozostałych traktowały tak, jakby nosili małe tabliczki z napisem „DZIECKO”…