Związki

Jak się kłócić? 7 rad jak zrobić to dobrze.

autor Żona Lipiec 19, 2016 4 Komentarzy
Jak się kłócić mądrze?

„Czy wy się w ogóle kłócicie?” – pyta rodzina i znajomi. Jesteśmy uznawani za bardzo zgodną parę i to fakt: bardzo dobrze się dobraliśmy. Bardzo się kochamy, świetnie się rozumiemy, uwielbiamy spędzać ze sobą czas. Ale to, że tworzymy dobry związek nie oznacza, że nie kłócimy się jak w każdym innym. Wiele par unika kłótni, a kiedy już do niej dojdzie, uznają ją za coś w rodzaju porażki i dowodu na to, że ich związek nie jest zbyt udany. Tak nie jest. Dobra kłótnia jest jak burza w duszny i upalny dzień – oczyszcza atmosferę. Dlatego uważam, że czasami warto się pokłócić. Ale trzeba zrobić to dobrze.

10 lat ze sobą i nadal się kłócimy

Szczerze mówiąc, to ja nawet lubię się kłócić z moim mężem. Ale nie kłócimy się za często. Znamy się już 15 lat, prawie 10 lat jesteśmy małżeństwem i naprawdę sporo o sobie wiemy. To bardzo ułatwia życie, jeśli potrafisz poznać, czy zachowanie męża wynika ze zwykłego zmęczenia (co olewasz) czy z czegoś więcej (wtedy rozmawiacie). Po 10* latach nauczyliśmy się „zrozumienia” tej drugiej osoby i akceptowania jej uczuć. Ale czasem, mimo tak długiego doświadczenia, negatywne emocje się w nas skumulują i nie da rady – to musi prędzej czy później wybuchnąć i zakończyć się kłótnią.

*) Możliwe, że wiedziałam to już po 2 czy 5 latach od ślubu. Liczba 10 nie jest tu w żaden sposób specjalna. 

Najfajniejszy w kłótniach jest ich koniec

Pewnie mi nie uwierzycie, że kłótnie z moim mężem to prawdziwa przyjemność? Oczywiście, w trakcie nie jest aż tak bardzo przyjemnie. Ja jestem gorąca głowa. Praktycznie podczas każdej kłótni mam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami. Albo tłuc talerze (nie robię tego). Mój mąż za to jest mistrzem refleksji i empatii. Po wybuchu złości wystarczy mu minuta, góra dwie, żeby się uspokoić i potrafić spokojnie rozmawiać, podczas gdy ja będę się jeszcze gotować przez 2 godziny. Zawsze też uważnie słucha tego, co mówię (czyli wylewania żali) i mocno stara się mnie zrozumieć. Wydaje się, że nawet mu się to udaje. Jednak to, co jest w naszych kłótniach najfajniejsze, to ich koniec. Po każdej kłótni stajemy się sobie bardziej bliscy, bardziej się rozumiemy i czujemy się zwyczajnie szczęśliwi, że jesteśmy razem.

Tylko, no właśnie, to żaden problem się pokłócić. Ale jak to zrobić DOBRZE i MĄDRZE? Tak, żeby kłótnia zbliżała nas do siebie, a nie oddalała.

pexels-photo-121848

7 wskazówek jak się dobrze pokłócić:

 

1. Przygotuj się do kłótni.

Jeśli czujesz, że powód kłótni wytrącił cię z równowagi i nie jesteś w stanie spokojnie rozmawiać, lepiej z kłótnią poczekać. Ale nie dzień, nie tydzień – daj sobie 10-15 minut na ochłonięcie. Wyjdź z domu, przejdź się, pójdź pobiegać i dopiero jak wrócisz, z poukładanymi myślami, będziesz gotowa spokojnie porozmawiać.

2. Zakazane słowa

Słowa: zawsze, nigdy, wszystko, nic, itd. są w kłótniach ZAKAZANE! Uogólnianie zawsze boli, a poza tym jest po prostu nieprawdziwe. Naprawdę ZAWSZE WSZYSTKO jest na twojej głowie? A on NIGDY po sobie nie sprząta? Zwracanie się w ten sposób do drugiej osoby, sprawia, że czuje się ona atakowana i będzie się bronić (pewnie, skoro jest niewinna!). Oznacza to jeszcze więcej kłótni i więcej złości. Nie tędy droga.

3. Mów o uczuciach

Nie mów o tym, co źle zrobiła ta druga osoba, tylko skup się na swoich uczuciach. Mów o tym, jak ty się czujesz: czy ci przykro, smutno, jesteś zła, wkurzona, rozżalona. Mów o tym, czego oczekujesz i jak się czułaś w omawianym czasie. Do niczego nie dojdziecie, jeśli będziecie tylko wzajemnie się oskarżać i licytować, kto jest bardziej winny. Pamiętaj, że masz prawo być wściekła i się złościć, ale tylko od ciebie zależy w JAKI sposób rozmawiasz.

4. Słuchaj

Druga strona też ma swoje emocje i ci o nich opowiada. To jest czas, żeby je wysłuchać bez oceniania, czy są zasadne czy nie, kto ma rację, itd. I przyjąć. Złość, smutek, gniew, rozżalenie, wściekłość, przykrość – to tylko nasze reakcje na czyjeś słowa lub inne zdarzenia. Są od nas zupełnie niezależne. Nie jest niczyją winą to, jak się czuje i że reaguje tak a nie inaczej. Słuchaj. Jeśli osoba, którą kochasz mówi o swoich uczuciach, to twoim obowiązkiem jest postarać się ją zrozumieć i postawić się na jej miejscu. Zapytać siebie: jak ja bym zareagowała na to i na to? Spojrzeć na siebie i całą sytuację oczami drugiej osoby. Dzięki temu lepiej się poznajecie.

5.Kłótnia to nie rozwód

Kłótnia nie jest katastrofą i wcale nie musi od razu prowadzić do rozwodu. To tylko znak, że w waszym związku coś niedobrego się zadziało, komuś z was jest źle i należy to naprawić. Słuchaj uważnie swojego partnera, spójrz na problem z jego strony. Być może usłyszysz przykre rzeczy, ale przyjmij je wszystkie, przemyśl i zastanów się, co jesteś w stanie zmienić w sobie, albo co musicie zrobić, żeby było wam lepiej. Opowiadanie o swoich uczuciach i nazywanie ich, pomaga się uspokoić i zacząć rozmawiać o PRAWDZIWYM powodzie kłótni. To jest ten moment, w którym realnie rozwiązujecie wasze problemy. Raz a dobrze!

6. Nie wolno iść spać pokłóconym!

Wprowadźcie zasadę, że każdą kłótnię musicie skończyć zanim zaśniecie. Żadnego odkładania „na później”. Nie chcecie leżeć w łóżku plecami do siebie, źli i naburmuszeni, a potem wstać rano w złych humorach i z jeszcze większymi pretensjami. Dużo lepiej jest się pokłócić przed snem (nawet jeśli jest już 2 w nocy), żeby można było się zaraz pogodzić (skoro jesteście już w łóżku ;) ) i wstać rano z poczuciem, że w waszym związku wszystko gra i nadal się kochacie.

7. Przeproś

Po kłótni trzeba się pogodzić. I przeprosić. Szczerze. Za powód kłótni, ale też za to, co przykrego mogliście w czasie kłótni zrobić lub powiedzieć. Kłótnia ma moc oczyszczającą i po kłótni oboje powinniście znów czuć bliskość, a nie uczucie żalu czy nadal być obrażonym.

To trudne

Przyznaję – stosowanie się do tych zasad nie jest proste. Nasze kłótnie ostatecznie przechodzą przez te wszystkie elementy, ale początki są różne. Czasem przez pół godziny kłócimy się zupełnie bez sensu, żeby nareszcie zacząć kłócić się porządnie. Czasem milczymy, trawimy w sobie, by zrobić miejsce kłótni. Ale każda kłótnia, niezależnie od jej początku, kończy się zawsze w ten sam sposób: zbliżeniem się do siebie. Po każdej kłótni czuję, że kocham mojego męża bardziej, jestem bardziej wdzięczna, że jest, jeszcze lepiej go rozumiem. Bo po co się kłócić, jeśli kłótnia nic nie zmienia? Po co się kłócić, jeśli nie robi się tego dobrze? Życzę wam samych DOBRYCH kłótni! :)

Jak się kłócić

Może ci się też spodobać

  • Przypadkiem ostatnio przeczytalem artykul na Brainpickings.org, ktory po czesci o tym mowi: https://www.brainpickings.org/2014/01/29/carol-dweck-mindset/ . Kawalek dotyczacy zwiazkow jest po obrazku „To my Valentine” :).

    Trzeba tez zawsze brac poprawke, ze wiekszosc ludzi nie ma pojecia czego chce. Wiec jak moga oczekiwac, nawet od swojej drugiej polowki, ze bedzie im czytac w myslach :)

    • Agnieszka Krupińska

      Nie przeczytałam całego artykułu, ale znalazłam we wskazanym fragmencie kilka cennych myśli. Kiedy wychodziłam za mąż za mojego męża, wydawało mi się, że znam go całkiem nieźle. Teraz po 10 latach mam wrażenie, że owszem, znam go lepiej, ale nie znam go całkowicie. Ciągle czegoś się o nim uczę – głównie właśnie przez kłótnie z nim ;) Fajne jest to, że nie tylko potrafimy czytać swoje myśli (bo znamy swoje przyzwyczajenia, preferencje, itd.), ale też czasami potrafię rozpoznać np. z jakiego powodu mój mąż jest wkurzony, wiem dokładnie który moment wywołał to wkurzenie, jak potem przebiegła reakcja, co po kolei czuł itd. BEZ jakiejkolwiek z nim rozmowy. Mój mąż z kolei często rozumie moje uczucia i potrafi je nazwać ZANIM ja w ogóle zdam sobie z nich sprawę. Fajne jest się tak dobrze rozumieć. A jeszcze tyle przed nami! :)

      • Fistan

        „Ja potrafię. …….. wiem a On czasami razumie” :) skad ja to znam

        • Agnieszka Krupińska

          Dla mnie, szczególnie w tym kontekście, słowo „potrafię” zawiera w sobie też słowo „czasem”. Ale może nie jest to tak oczywiste, jak mi się wydawało, więc dodam to „czasem” ;)