Parenting

DIY – Jak zrobić strój karnawałowy za 6zł?

autor Żona Luty 13, 2015 12 Komentarzy
DSC04690
Zakładam, że nie byliśmy jedynymi rodzicami zaskoczonymi taką wiadomością. Po tygodniu chorowania córka wróciła z przedszkola podekscytowana: będzie bal karnawałowy! Kiedy? Tego już nie potrafiła powiedzieć. Następnego dnia odetchnęliśmy z ulgą – mieliśmy jeszcze cały tydzień, żeby się przygotować.

Nie ta bajka

Myśleliśmy już o tym balu od początku roku. W naszym przedszkolu bale są tematyczne i niemal codziennie w gronie rodzinnym omawialiśmy potencjalny temat tegorocznego, a także za kogo Klara się przebierze. W poprzednim roku był Podwodny Bal Karnawałowy i Klara była Piracką Księżniczką. Reszta dziewczynek z Klary grupy przebrała się za księżniczki, jedna za baletnicę i Klara żaliła się potem, że nie chciały się z nią bawić, bo nie pasowała do ich „bajki”. I choć Klara bardzo cieszyła się ze swojego stroju, który zrobił jej w całości tata, to była też trochę smutna z powodu tego wykluczenia. W tym roku więc byliśmy na to już uwrażliwieni i zdecydowaliśmy, że jakikolwiek temat by nie był, podejdziemy do sprawy bardziej konformistycznie ;)

piratka

Zeszłoroczny strój Klary. Pomysł i wykonanie – tata

 

Z Kopciuszka w Czerwonego Kapturka

Temat tegorocznego balu: W krainie baśni – dawał nam spory wybór. Klara, pomna na zeszłoroczne doświadczenia, chciała być księżniczką, więc wymyśliła, że będzie Kopciuszkiem (wcale nie Elsą, ha!). Mimo że bal miał być za tydzień, to my mieliśmy tylko kilka dni na przygotowania (z powodu wyjazdu na weekend) a w domu żadnej błękitnej sukni wartej księżniczki. Zaczęliśmy więc szukać. W alejce galerii handlowej natknęłam się na stoisko ze strojami. Jest! Strój księżniczki, który mógłby nosić Kopciuszek. Suknia uszyta z materiału 4 kategorii, błyszczącego i w 100% sztucznego. Oczami wyobraźni widziałam te nieobrębione strzępiące się brzegi. Oczami własnymi zobaczyłam cenę: 75zł! O nie! Nie będę płacić tyle za kawałek szmaty, który moja córka założy raz. I właśnie kiedy już zaczęliśmy obdzwaniać różne wypożyczalnie strojów w okolicy, Klara podsunęła mi pomysł. Akurat bawiła się w Czerwonego Kapturka – założyła czerwoną spódniczkę, białą koszulkę, w rękach trzymała koszyk ze smakołykami. Brakowało tylko kapturka ;)
– Klara – zagadnęłam – a może zamiast za Kopciuszka przebierzesz się za Czerwonego Kapturka?
– No jaasnee! – ucieszyła się Klara.

Do it yourself

Przeszukaliśmy dom pod kątem czegoś, co nadawałoby się na pelerynkę z kapturem. Znaleźliśmy coś, co doskonale pasowało na pelerynkę, nadal jednak nie mieliśmy kapturka. Trzeba było pojechać do sklepu.

Kupioną za 6 zł chustę-komin w pięknym czerwonym kolorze rozcięłam, ręcznie obrębiłam brzeg (milion razy zastanawiając się przy tym, czemu, ach, czemu nie kupiliśmy jeszcze tej maszyny do szycia!) i teraz nastąpiło najważniejsze. Trzeba z prostokąta materiału zrobić pelerynę i kaptur. Widać jednak czas spędzany w dzieciństwie u stóp mojej mamy krawcowej nie poszedł na marne, bo nagle wpadł mi do głowy bardzo prosty pomysł. Za pomocą mydła i czerwonej wstążki rzecz dokonała się w 2 minuty ;) Efekt ostateczny – oszałamiający. Zachwyt córki wart tych dwóch godzin spędzonych z igłą w ręku.

I kiedy odbierałam córkę po balu już nie widziałam smutnej miny jak rok temu. Teraz była zadowolona i dumna – była jedynym Czerwonym Kapturkiem w całym przedszkolu!

czerwony

Dlaczego warto zrobić strój samemu?

Cena
Jeśli dobrze pogłówkujecie, cały strój skompletujecie z tego, co macie w domu. W najgorszym wypadku koszt stroju zrobionego własnoręcznie zamknie się w 10zł, w najlepszym – nie wydacie ani złotówki. Dla porównania – zakup nowego stroju to koszt od 55 do 90zł, a wypożyczenie od 15zł w górę.

Satysfakcja
Dla nas, rodziców. Zarówno w zeszłym roku, jak i w tym mieliśmy ogromną satysfakcję, że zrobiliśmy sami całkiem niezłe stroje. Gratulowaliśmy sobie kreatywności i nie ma co ukrywać – zdolności manualnych także. Tworzenie czegoś samemu daje uczucie niesamowitego zadowolenia i spełnienia. Jak kupicie gotowca, to owszem, może wyjdzie to ładniej, ale pozbawiacie się całej zabawy.

Zaangażowanie
Nie jesteśmy typem rodziców, którzy wiecznie narzekają, że przedszkole czy szkoła utrudnia im życie, angażując ich w wydarzenia i pracę placówki. Z przyjemnością uczestniczymy w lepieniu pierogów, przygotowujemy z dzieckiem szopkę, ćwiczymy wierszyki, itd. Bo wiemy, że robimy to dla naszego dziecka! W tym sensie jesteśmy bardzo zadowoleni, że mieliśmy z góry narzucony temat, który zmusił nas do zaangażowania się w ten bal. A jeśli rodzic się angażuje, to wiecie jaka to radość i motywacja dla dziecka? Idąc na łatwiznę dalibyśmy naszej córce komunikat, że nie warto się wysilać i w nic angażować. Tego nie chcemy. Chcemy, żeby nasze dzieci były aktywne i podejmowały inicjatywę.

Jak to zrobiłam?

A teraz, na samym końcu zdradzam tajemnicę… mydła ;) Otóż mydła użyłam, żeby zaznaczyć na materiale, w których miejscach powinna przebiegać wstążka, która oddzieli kaptur od peleryny ;) Potem wystarczyło włożyć wykałaczkę między splot materiału i rozszerzając nitki zrobić dziurę odpowiednio dużą, żeby przeszła przez nią wstążka. Na koniec przewlec wstążkę i gotowe! ;)

DSC04702
DSC04703
DSC04705

Może ci się też spodobać

  • Pomysłowo :-) A zastosowanie mydła w krawiectwie też pamiętam z dzieciństwa :-) /J.

    • Też masz mamę krawcową? ;)

      • Nie , ale w tamtych czasach mama długo z nami była w domu, więc sobie szyła – coś pomiędzy hobbystycznie a „z potrzeby” (bo w sklepach niewiele) ;)

        • Mam czasem wrażenie, że tamte czasy wróciły i wtedy bardzo mi brakuje maszyny do szycia ;)

  • tota

    Ag a próbowałaś zorganizować stroje dla dorosłych? to dopiero jest wyzwanie , zwłaszcza jak trzeba ubrać 190 cm wzrostu ;-) W tzw lumpeksach można znaleźć skarby za grosze :-)

    • Agata Szybowska

      Mamy w domu wielkie pudło pełne kostiumów i gadżetów :) Uwielbiamy się przebierać, szkoda, że tak mało okazji.

    • Przyznam szczerze, że nie, bo jeszcze nigdy nie musiałam ;) Nie byłam nigdy na żadnej zabawie z przebierankami ;)

  • Agata Szybowska

    Nie zrobiłam fotek, ale ja kupiłam czarny podkoszulek z długim rękawem i czarne legginsy. Do tego biały podkoszulek bez rękawow obklejałam cały wieczór kulkami z waty, a do białej czapy dokleiłam czarne uszy  
    Jakby ktoś chciał skraść pomysł – ostatecznie polecam raczej przyszyć watę – idzie szybciej niż się zdaje. Ewentualnie może taśma dwustrona? Klej bardziej przyczepia watę do waty i płatami odkleja się z koszulki. A koszulkę trudno założyć bo sie sztywna od kleju. Ale i tak było nieźle, na jeden dzieł dało radę :)

    • Bardzo żałuję, że nie zrobiłaś zdjęć ;) Po opisie zgaduję, że była owca? ;)

  • Magda Glińska

    Ola ma całą szafę sukienek z lumpeksów – ostatni nabytek to oryginalna Disneyowska kiecka Roszpunki za dwie dychy.
    Wszystkie moje dzieła DIY – spódniczka baletnicy z organtynowej wstążki, koszulki z ręcznie rysowanymi nadrukami, opaska na włosy obszyta cekinami, piesek uszyty ze starego szlafroka – po początkowym zachwycie lądują na dnie szafy i powoli przestaje mi się chcieć.

  • Paweł Cichocki

    Ha! Strój świetny, córa zachwycona – i masz przykład TWOJEGO sukcesu ;-)
    To tak a propos poprzedniego posta.