Bardzo serio

Czy ty też nie wiesz, co znaczy micelarny?

autor Żona Lipiec 22, 2016 0 komentarzy
pexels-photo-54567

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to wielkie święto prawdziwych mężczyzn i wielka zmora wszystkich kobiet. Zacznijmy od faktów.

Fakt 1

Jest to fakt powszechnie znany, że każdej kobiecie, która ogląda mecz trzeba tłumaczyć, którzy to nasi, co to jest karny, no i ponad wszystko, żadna kobieta nie pojęła jeszcze co to jest ten mityczny „spalony”. Piwo piją tylko mężczyźni, kobiety ewentualnie coś, co kiedyś koło piwa leżało, ale zostało posłodzone i nazywa się „Karmi”. Jedyna interesująca kobiety część meczu, to hymn i prezentacje drużyn, bo mogą sobie spokojnie w tym czasie dokładnie obejrzeć wszystkich tych przystojnych piłkarzy. Potem zaczynają gadać, a w najciekawszych momentach pytają, czy mogą wreszcie przełączyć na serial.

Ha. Ha. Ale śmieszne. Oczywiście, że to nieprawda! Są (i to całkiem sporo) kobiety, które kochają futbol, żyją nim, oglądają wszystkie mecze swojej ulubionej drużyny, wiedzą nie tylko, który to Ronaldo, ale potrafią z pamięci wyrecytować całą ścieżkę jego kariery, a ponadto żaden spalony nie jest dla nich tajemnicą. Poza nimi jest cała masa kobiet, które z przyjemnością obejrzą mecz, bo dobre widowisko sportowe jest po prostu niezwykle zajmujące i ciekawe. Nie tylko dla panów.

kiepscy_mem

Fakt 2

Kolejny fakt, który z pewnością was zaskoczy, to ten, że istnieją mężczyźni, którzy mają cały ten futbol w głębokim poważaniu. Serio – są tacy! Istnieją mężczyźni, którzy nie mają pojęcia o tym, ile jest sędziów na boisku i dlaczego raz jest rzut rożny, a raz nie. Oglądanie meczu, nawet podczas EURO, zupełnie ich nie interesuje, wolą w tym czasie przełączyć na coś innego. Ponadto, są mężczyźni, którzy nie piją piwa, bo nie lubią, a nawet tacy, co w ogóle za alkoholem nie przepadają. Wiem: zgroza, szok i upadek cywilizacji!

Cytując klasyka: takie są fakty! A co z tego wynika?

animru_mem

Jak przetrwać Euro?

Osobiście nie jestem fanką piłki nożnej. Mogę obejrzeć mecz, czemu nie, czasem nawet z zainteresowaniem i nie mam żadnych problemów ze zrozumieniem tego, co widzę na boisku. Jednak jako osoba średnio zainteresowana całym tym Euro, zawsze z rozbawieniem obserwuję wysyp artykułów pt. „Jak przetrwać Euro, jeśli twój mężczyzna jest kibicem?” (idź na zakupy!), „Jak namówić dziewczynę, żeby oglądała z tobą mecze?” (pokaż zdjęcia rozebranych do pasa piłkarzy!), „Dlaczego kobiety TEŻ powinny cieszyć się z Euro?” (bo wreszcie mają wolne wieczory na babskie spotkania!), itd. Itd. Straszą memy w Internecie, regulaminy domowe na czas Euro i inne nonsensy. Sama udostępniłam nawet jeden taki, całkiem nawet udany i…

Po ósme: wiedz, co to jest „micelarny”

I prawie natychmiast to do mnie dotarło. Jeden punkt, z którym nijak nie mogłam się zgodzić. Punkt 8 brzmiał: „Doskonale wiem, co to jest spalony. A ty wiesz, co to jest ‚micelarny’?” No i klops. Bo chociaż (mimo że jestem kobietą) doskonale wiem, co to jest spalony, to (mimo że jestem kobietą) nie mam pojęcia, co znaczy „micelarny”! No i co teraz? Czy to oznacza, że nie jestem prawdziwą kobietą? Ejże, czy to przypadkiem mnie też, na skutek ratowania przed stereotypem, nie władowano w kolejny?

 

Dlaczego zawsze przy okazji Euro czy innego Mundialu, wszyscy musimy wszystkim wszystko udowadniać. Mężczyźni kobietom, że piłka nożna nie jest dla nich. Kobiety mężczyznom, że naprawdę nie są takie głupie, żeby nie pojąć spalonego. Dlaczego w ogóle jedna płeć musi udowadniać coś drugiej? I wreszcie, dlaczego zamiast mężczyzn, który kochają futbol i kobiet, które go nie rozumieją, nie mieliby być ludzie, po prostu ludzie, którzy :

– są fanami piłki nożnej, siatkówki, boksu, itd.
– interesują się kosmetykami,
– lubią czytać książki Ferrante,
– lubią czytać książki Jo Nesbo,
– lubią kolor różowy,
– interesują się modą,
– nie lubią horrorów,
– uwielbiają komedie romantyczne,
– i tak dalej, i tak dalej.

Polecam ten rodzaj klasyfikacji. Świat robi się o wiele prostszy.

Może ci się też spodobać