Bardzo serio

To pewnie jakaś baba jedzie

autor Żona Kwiecień 15, 2014 6 Komentarzy
baba
Wczoraj pisałam o tym, dlaczego jestem okropnym kierowcą. Taki to trochę przewrotny tekst, powstały z moich warszawskich doświadczeń (wiadomo jak jeżdżą Warszawiacy) a przecież nie mam ich aż tak wiele. Uderz w stół a nożyce się odezwą, jak mówi znane powiedzonko, więc idąc za ciosem pragnę ustosunkować się do powszechnej opinii, że kobiety są gorszymi kierowcami niż mężczyźni.

Chodzi taka opinia, że my kobiety jesteśmy gorszymi kierowcami, bo jesteśmy bardziej niezdecydowane. No, wiadomo, jak to kobiety. Nie może zdecydować czy kupić szpilki czerwone czy żółte, to jak ma sobie poradzić na drodze? „Hm, może dziś skręcę w prawo, oj, oj, nie, nie, ja jednak chciałam w lewo” i wypadek gotowy, prawda?

Szczerze mówiąc, zgadzam się z tą opinią. Kobiety za kółkiem rzadko kiedy są pewne siebie i swoich umiejętności. Nie bez powodu. Usprawiedliwiając się stereotypem, wrzeszczy na taką bidulę każdy: najpierw instruktor/instruktorka w szkole jazdy, potem ojciec/mąż/brat kiedy siedzą obok swojej córki/żony/siostry – świeżo upieczonego kierowcy i co chwilę wytykają jej, co zrobiła źle, a to sprzęgło za słabo, a to za dużo gazu, a to za ostro hamowała. Niektórzy są też tacy kochani, że nazwą kretynką lub debilką i powiedzą, żeby lepiej już więcej nie wsiadała za kółko. No to nie wsiada. A jak już wsiada, to z tyłu głowy ma te wszystkie epitety.

A statystyki nie kłamią. Poguglałam chwilkę i zaraz w oko wpadły statystyki policyjne z 2010r. Wiecie, że w tymże roku zarzuty o popełnienie przestępstwa drogowego usłyszało ponad 150 tysięcy kierowców? Wiecie ile z nich było kobietami? Trochę ponad 6 tysięcy. 4,2%. Porażające. „Oczywiście – pomyślałam – kobiet kierowców jest zdecydowanie mniej niż mężczyzn”. No i się zdziwiłam. Okazuje się, że w 2011r. kobiety stanowiły 44% wszystkich kierujących. Szczerze mówiąc, po tych 4,2% spodziewałam się, że będzie to liczba w okolicy 20-25%. W sumie, to są liczby mówiące o tym, ile kobiet w Polsce posiada uprawnienia, a nie ile z nich potem wyjeżdża na ulicę. A jestem pewna, że wyjeżdża mniej, bo ktoś im życzliwie wskazał jakimi są debilkami za kółkiem.

Ja osobiście mam lepsze doświadczenia. Tydzień po odebraniu prawka moja koleżanka wręczyła mi kluczyki do swojego nowego auta i kazała jechać 70km poza miasto, sama pojechała autem męża. Po tym, jak ruszyłam z ręcznego i zorientowałam się dopiero na skrzyżowaniu kilometr dalej, miałam ochotę natychmiast wyskoczyć z auta i nigdy już do niego nie wsiadać. Ale musiałam jechać dalej, bo moja koleżanka na mnie liczyła. Pojechałam i mimo jeszcze kilku wpadek, szczęśliwie dotarłam na miejsce. Byłam z siebie niesamowicie dumna. Czułam, że jak z tym sobie poradziłam, to dam radę wszędzie. Było to niesamowicie budujące doświadczenie dla młodego kierowcy, chyba zastosuję to wobec dzieci w przyszłości ;)

Potem po kilku latach przerwy znów siadłam za kółko, musiałam sobie mnóstwo rzeczy przypominać, ale obok miałam cierpliwego i wspierającego męża. Nie krzyczał, nie wytykał, mówił tylko: świetnie sobie poradziłaś, wspierał, jeśli coś było nie tak to po prostu to mówił, bez epitetów i podnoszenia głosu ;) . Czasami może umierał z niepokoju, kiedy brałam samochód, ale nigdy nie dał mi odczuć, że jestem gorszym kierowcą. Nieustannie mi powtarza, kiedy go chwalę za świetną jazdę samochodem: kotek, to tylko kwestia doświadczenia.

Dajcie nam szansę, by to doświadczenie zdobyć.

p.s. Dane, którymi szastam znajdziecie TU oraz TU.

Może ci się też spodobać

  • Oj, lubię to :) Sama jestem żadnym kierowcą, bo choć uprawnienia mam to ich nie wykorzystuję. Ale podobnie jak Twoja koleżanka zrobił mój tato, który kazał mi zawieźć się do miasta oddalonego o ok. 60 km (w górach) niedługo przed tym zanim w ogóle jeszcze zdałam egzamin ;-) Z fotela można było wiadro potu wycisnąć….

  • A do tego dochodzi, że jeżeli w miarę doświadczony kierowca siada na miejscu pasażera, to wtedy wszystko jest nie tak. Jest za blisko prawej, odczuwa się inaczej prędkość itp. itd. Stąd pewnie ten cały stresior, że ta kobieta za kółkiem, która siedzi obok mnie jedzie nie tak i wszystko robi źle. Dlatego ja wolę jechać z tyłu :P
    A statystyki swoją drogą interesujące.

  • Łukasz Wysocki

    Może nie powinienem się wypowiadać, bo prawko mam bardzo krótko, ale z drugiej strony, jako że była to dla mnie całkowicie nowa płaszczyzna otoczenia, chłonę ją wraz z najdrobniejszymi szczegółami. Najgorszą grupą kierowców nie są kobiety, emeryci, „karki” w dresach, czy niedzielni kierowcy. Najgorszą grupą są ludzie bez wyobraźni, nie liczący się z tym, że nie są sami na drodze, popisujący się brawurą, jeżdżący po pijaku itd.

  • ja robię wszystko by być tą stereotypową babą – zdałam za pierwszym razem, zrobiłam kilka miesięcy przerwy i teraz w panice jeżdżę tylko kiedy muszę

    • Błąd. Siadaj za kółko jak najczęściej! Im więcej tym lepiej, tym pewniej się poczujesz. Moja koleżanka (ta od kluczyków) twierdzi, że nigdy nie wiadomo co jej życie przyniesie i czy kiedyś nagle nie zostanie sama, więc musi umieć prowadzić samochód i wiele innych rzeczy też ;)