Związki

5 powodów, dla których nie powinieneś organizować wesela

autor Żona Czerwiec 14, 2015 16 komentarzy
Daniel 045
3 lata ciężkiego oszczędzania, wybierania fotografa, zespołu, sali, menu, kupowania wódki w promocji, kłócenia się o listę gości, a wszystko to po to… No właśnie, po co?


Od naszego wesela minęło już sporo czasu, prawie 10 lat. Piszę „wesela”, ale tak naprawdę żadnego nie mieliśmy. Nie chciałam mieć tradycyjnego wesela, za to marzyłam o wspaniałym przyjęciu w ogrodzie w gorącą letnią noc. Wśród gości najbliższa rodzina i znajomi. Jedzenie proste ale smaczne, a do tańca swingowe klasyki w wykonaniu Michaela Buble. Mogłam mieć takie wesele, kto by mi zabronił? ;) Ale nie miałam. Na takie wesele musiałabym czekać ze 3 lata, a my nie chcieliśmy czekać. Musieliśmy iść na kompromis: dwa oddzielne śluby, oba zimą, obiad dla najbliższej rodziny, a dla znajomych wieczór w knajpie. Tylko Michaela Buble nie odpuściłam ;) Dziś tego absolutnie nie żałuję, wybraliśmy to, co dla nas było najlepsze. Chcieliśmy być ze sobą do końca życia i to ślub był nam do tego potrzebny, nie wesele.

Daniel 046

I kiedy ktoś mi opowiada, że bierze ślub za dwa lata, bo czeka na wolny termin sali, albo musi odłożyć pieniądze na wesele, to pukam się w głowę. Serio! A kiedy pytam, po co im w ogóle to wesele, to słuchając odpowiedzi mam wielką ochotę nimi potrząsnąć. Powody, które wymieniają, są tak naprawdę anty-powodami, z takich powodów nikt nie powinien organizować wesela!

Wiecie, po co ludzie organizują wesele?

 

1. Dla rodziny.

Bo rodzice chcą, bo ciotki się obrażą, bo znajomi się obrażą. No to niech się obrażają! Jeśli uważam, że mnie nie stać na wesele i nie mam ochoty obarczać kosztami rodziców, to wesela nie robię, albo robię skromne przyjęcie lub goszczę rodzinę na obiedzie (my tak właśnie zrobiliśmy). Jeśli nie chcę robić wesela, bo po prostu nie mam ochoty i zwyczajnie wesel nie cierpię, to nikomu nic do tego! Jakkolwiek para młoda zdecyduje, nikt nie ma prawa się obrazić. Szczególnie jakiś daleki znajomy moich rodziców, którzy czują się w obowiązku go zaprosić, bo on zaprosił ich na wesele swojego syna.

2. W podziękowaniu dla RODZINY, za trud wychowania.

Że co? Za co? W ogóle absurdalność tego argumentu tak mnie powala, że naprawdę nie wiem, jak to skomentować. A naprawdę, nie raz i nie dwa ten argument wypłynął. Mam wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych, przeżyć stres związany z organizacją, przyjąć bez sprzeciwu każdą krytykę (bo zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie będzie podobało) tylko po to, żeby jakaś ciotka szwagierki ojca mojego męża mogła się pobawić na weselu? Po moim trupie! Już nie mówiąc, jakie to piękne podziękowanie dla RODZICÓW, kiedy moje wesele zostawia ich z wielką dziurą w portfelu i nierzadko ze sporym kredytem.

DSCF1914

3. Bo nie wszyscy przyjdą do Kościoła,

dlatego trzeba zorganizować „coś”, niekoniecznie wesele, ale choćby skromne przyjęcie. Ja rozumiem, że ktoś jest niewierzący albo ma klerofobię, ale niech chociaż w tym jednym ważnym dniu uszanuje mój wybór i poświęci godzinę, nawet jakby się miał zanudzić na śmierć. Ustalmy wreszcie, raz na zawsze, że to ceremonia ślubu jest najważniejsza, wesele to tylko miły dodatek. Mało tego, wiele par nie zaprasza znajomych „tylko” na ślub do kościoła, bo im głupio, że nie zaprosili ich na wesele. Słyszałam też o przypadku, że ktoś się obraził śmiertelnie tylko dlatego, że zaproszenie zostało mu doręczone pocztą a nie osobiście. To naprawdę jest nienormalne, czy tylko ze mną jest coś nie tak?

4. Dla pieniędzy.

Wesele to spory koszt i jest takie oczekiwanie, że ten koszt powinien się zwrócić w kopertach. Długo żyłam w nieświadomości, bo raczej wesel unikam, ale kiedy zostałam uświadomiona, byłam w sporym szoku. Okazuje się, że ktoś rezygnuje z pójścia na wesele, bo go nie stać. Ale jak to go nie stać? Bo sukienkę, garnitur musi kupić? Na fryzjera wydać? Nie, nie. To w ogóle nie to. Jego nie stać, żeby włożyć w kopertę odpowiednią ilość banknotów. Ale jak to? Przecież wesele już jest zapłacone, zorganizowane – wydawało mi się, że to ile włożę do koperty, to moja dobra wola. Jak mnie stać tylko na 100zł to daję 100zł, jak więcej to więcej. Pomyliłam się. Każdy gość zaproszony na wesele powinien zapytać, ile kosztuje „talerzyk” i włożyć do koperty nie mniej niż koszt talerzyka. Czy tylko mi wydaje się nie w porządku oczekiwanie, że NASI GOŚCIE sami sobie sfinansują weselną zabawę? Wiele osób uważa, że wesele powinno się zwrócić, a najlepiej, żeby jeszcze na nim zarobić. I ja tego naprawdę nie rozumiem. Nie muszę być zaproszona na wesele, żeby coś młodej parze podarować. W drugą stronę też nie oczekiwałam organizując moje przyjęcie poślubne, że zbiorę grubą kopertę. Najważniejsza dla mnie była obecność bliskich mi osób w tym ważnym dniu, nie pieniądze i prezenty. Ba, w ogóle nie oczekiwaliśmy pieniędzy, mieliśmy zrobioną listę prezentową i każdemu zaproszonemu mówiliśmy, że w ogóle nie oczekujemy prezentów i pieniędzy, ale jeśli CHCIELIBY coś nam kupić, to niech to będzie coś z listy. Akurat kupiliśmy pierwsze wspólne mieszkanie, zaczynaliśmy nowe życie razem i potrzebowaliśmy wszystkiego, od talerzy po żelazko. W ogóle nie poczułabym się urażona, gdyby ktoś przyszedł bez prezentu i dlatego ja nie rozumiem tego oczekiwania, że jak ktoś przychodzi na wesele, to musi dać albo drogi prezent, albo kupę kasy.

5. Bo trzeba.

Tradycja w narodzie wiecznie żywa i wiele osób nie wyobraża sobie, że jak to, wziąć ślub i nie zrobić wesela? Szok! Jak tak w ogóle można! Jak ktoś nie robi wesela, to na pewno jest skąpy, albo ma muchy w nosie i nie chce się z rodziną zadawać. Zanim się obrazicie, przypomnę, że to ślub (czy to sakramentalny czy cywilny) jest tu NAJWAŻNIEJSZY. To z powodu ślubu, z powodu dwójki osób, które zaczynają wspólne życie, ten dzień jest taki wyjątkowy. Wiele par odkłada pieniądze na wesele na kilka lat naprzód, termin ślubu jest uzależniony od tego, kiedy będzie ich stać na wesele i to jest moim zdaniem chore. Albo tylko dlatego, że ich wymarzona sala weselna ma pierwszy dostępny termin w maju (bo w żadnym innym miesiącu ślubu wziąć przecież nie można) dopiero za dwa lata. No nie ogarniam. Dlaczego jedna noc, dodajmy, że bardzo kosztowna noc, ma decydować o tym, kiedy zacznę wspólne życie z ukochanym mężczyzną? Dlaczego to my mamy się dostosować do wesela, do jego idealnej wizji, zamiast dostosować wesele do siebie i własnych możliwości?

Daniel 033

Kiedy zaczynałam pisać ten wpis, wydawało mi się, że z łatwością przypomnę sobie z 10 powodów, jakie kiedyś usłyszałam od znajomych. Ale wiecie co? 5 wystarczy. Dla mnie to i tak jest o 5 powodów za dużo. Za to zdecydowanie za rzadko słyszałam w odpowiedzi ten jedyny słuszny powód: bo stać nas, bo chcemy.

Zgadzacie się ze mną, czy uważacie, że przesadzam? Podyskutujmy o tym w komentarzach :)

Może ci się też spodobać

  • Ja znam takich młodych, co wesele robili dla prezentów i kopert – bo za organizację wszystkiego, z sukienką włącznie, płacą rodzice. Więc wszystko co dostaną od gości zostaje dla nich. Profit! ;)
    Dopisałabym jeszcze do tej listy argument „dla panny młodej” – bo wiele dziewczyn woli poczekać, odłożyć kasę i zorganizować wesele jak z bajki, żeby choćby przez te kilka godzin pobyć w centrum uwagi i czuć się jak księżniczka. A do tego celu jak wiadomo niezbędna jest droga suknia, bal na 200 gości, pokaz fajerwerków i białe gołębie przed kościołem :P

    • Szkoda mi takich rodziców pary młodej, zawsze mi się wydawało, że lepiej byłoby dać tę kasę młodym np. na wkład własny w mieszkanie. Ja to chyba samolubna jestem strasznie, bo tę kasę wolałabym chyba wydać na fajną podróż poślubną niż na wesele.
      Co do marzeń panny młodej – to ja to do pewnego stopnia potrafię zrozumieć, ale tylko do pewnego stopnia. Każdy ma prawo spełniać swoje marzenia, ale powinien robić to z głową i nie za wszelką cenę ;)

    • Paweł Cichocki

      Właśnie. Powód „dla panny młodej”. to był mój przypadek :(. Choć „nasza” oficjalna motywacja była „dla rodziny”. Ja mam dość nieliczną rodzinę (było z 30-40 osób) a gości było ponad 180 w tym pięcioro znajomych.
      Ależ ja musiałem być zakochany! :-P

      • Że tak odpowiem cytatem z kabaretu Potem:
        Otello: Desdemono, ależ ty mnie musisz kochać!
        Desdemona: Tak, Otello. MUSZĘ.
        :)))))))))))

  • Jo Ko

    zgadzam się w 100%, sama wesela nigdy mieć nie chciałam i cały ten zawrót głowy to dla mnie jakiś niezrozumiały koszmar. jak wiele innych ludzkich zachowań z resztą ;-)

    • Ja ostatnio nawet zaczęłam się dobrze bawić na weselach, więc już ich tak nie neguję, ale mimo wszystko pozostaję na stanowisku, że to zbyt duży wydatek ;)

  • Agata Szybowska

    W ogóle koperty mnie przyprawiaja o dreszcze. Natomiast już listę prezentów, z silnym założeniem, że dobrowolnych, bardzo lubię. Jak ktoś już bardzo chce, to chociaż kupi coś, co ludzie chca, a wiecej osób może się złożyć na większy prezent itp.

    Strasznie chcemy wesele zrobic i włśnie odkładamy na za parę lat. Trzeba kasę uzbierać, znaleźć idealne miejsce, rezerwację, chciałabym przynajmniej z rok wcześniej wysłać wstępne zaproszenia. No ale u nas ta logistyka, jak i sama chęć wiaże się z warunkami. Mamy rodzinę i znajomych rozrzuconych po kilku krajach i miastach, i raczej nie będzie innej dla nich okazji, żeby się wspólne spotkać. Lista gości rośnie, a tutaj dzieci, mieszkanie, remont… może za dwa lata? :)

  • Katarzyna Ziółkowska

    A my mamy, bo chcemy. I mamy też tyle szczęścia w życiu, że możemy :D Nie mogę się doczekać!

  • Mario2

    Cześć, chciałam dla znajomego przygotować przyjęcie. Znalazłem na razie jedną z firm która się tym zajmuje, dokładniej mam tutaj na myśli ten adres mailowy: klaun@klaunpolska.pl Czy ktoś z was zna? Ciekawi mnie taniec brzucha i inne ich zabawy dla dorosłych ^^ Ktoś z was zna?

  • Seb

    Piąty argument, to jakiś od lipy. Przecież nie ma żadnego przymusu, ani presji. Polska jest na tyle tolerancyjnym i rozsądnym narodem, że z reguły nie robimy tak głupich problemów. Jak chce robić wesele, to zrobi, jak nie to nie i nie ma prześladowania.

  • Lena

    Hmmm

  • Lena

    No cóż, słuszny ciekawy artykuł, mam podobny punkt widzenia, tylko jedno tu mnie razi autorko, dlaczego uważasz, ze slub ( powtarzam slub – nie odnosze sie nawet do wesela ) to koniecznosc do bycia razem i „rozpoczynania razem życia” ? Jak ktoś czeka ze slubem bo ma ku temu swoje powody to tez jest be tak jak ten co czeka z weselem? Pogielo cie babo

    • Po prostu tak uważam. Taki mam światopogląd. Ludzie z reguły mają poglądy a nawet światopoglądy. Czas się z tym pogodzić ;)