Po godzinach

5 filmów o sporcie, które musisz obejrzeć

autor Żona Wrzesień 10, 2014 7 Komentarzy
425153_1
Co tu wam będę oczy mydlić: jestem beznadziejna we wszelkiego rodzaju aktywnościach sportowych. Nigdy nie odznaczałam się skocznością, szybkością, koordynacją, ani niczym, co predestynowałoby mnie do uprawiania jakiejś dyscypliny sportu tak na poważnie.

Choć aktywność fizyczną bardzo lubię. Chodzę po górach, przepływam jeziora, okazyjnie żegluję (także na desce z żaglem), z przyjemnością poodbijam piłkę i zleję się potem grając z mężem w badmintona. Acha, i biegałam zanim jeszcze to było modne. Dawno jednak musiałam pogodzić się z faktem, że sportsmenką nie będę i wszelkie dyscypliny dostępne są dla mnie wyłącznie na poziomie bardzo amatorskim. Jednak do sportu profesjonalnego mnie ciągnie, niestety muszę zadowolić się tylko rolą kibica. Za to kibica oddanego całym sercem swojej ukochanej dyscyplinie, kibica, który jest gotowy jechać wiele kilometrów żeby dopingować swoją drużynę na żywo i kibica który wstaje o 3.00 w nocy, żeby obejrzeć transmisję meczu z Brazylii. Jestem kibicem siatkarskim, a ponieważ właśnie trwają w Polsce historyczne Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej mężczyzn to postanowiłam opowiedzieć wam o jeszcze jednym moim osobistym koniku – i to związanym ze sportem. Muszę więc wyznać, że kocham filmy o sporcie lub ze sportem w tle i zestawienie 5 moich ulubionych wam tu dziś prezentuję. Gotowi? ;)

źródło: filmweb.pl

źródło: filmweb.pl

Remember the Titans – Tytani
Lata 70-te na amerykańskim Południu. Władze łączą dwie szkoły średnie: jedną dla czarnoskórych, drugą dla białych uczniów. Drużyna futbolu amerykańskiego musi wchłonąć nowych, kolorowych uczniów, a także poradzić sobie z nowym, również czarnoskórym, trenerem. Proces scalania drużyny jest długi i żmudny. Po drodze wiele osób musi zmienić swoje nastawienie, a determinacja trenera czyni cuda, nie tylko na boisku. Typowe kino familijne. Film wybitnie pozytywny. Dodatkowego dreszczyku dodaje to, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

źródło: filmweb.pl

źródło: filmweb.pl

Blind side. Wielki Mike.
Kolejny film o futbolu. Bezdomny czarnoskóry nastolatek zostaje przygarnięty przez bogatą białą rodzinę. Dzięki ciężkiej pracy, w szkole i na boisku, Michael Oher staje się jednym z najbardziej utalentowanych graczy NFL. To film, który mnie zachwyca, wzrusza i rozbawia za każdym razem kiedy go oglądam. Mam go na DVD, a jak trafiam na niego w telewizji też nie mogę oka oderwać. Ta historia mówi nam, że nie wolno nikogo przekreślać, że każdy zasługuje na szansę i że ciężką pracą można osiągnąć niebywały sukces. Ta historia jest prawdziwa. To się wydarzyło naprawdę, dzięki czemu możemy dziś oglądać żywego Michaela Ohera grającego w NFL.

źródło: imdb.com

źródło: imdb.com

Money ball
Film opowiada o mało znaczącej drużynie Oakland Athletics z amerykańskiej ligi baseballu, która nie posiadając topowych graczy, małym budżetem i fanatyzmem trenera potrafiła wygrywać z najlepszymi drużynami w kraju. Tak naprawdę w tym filmie (a także w książce o tym samym tytule, która była inspiracją do powstania filmu) główną rolę dostała statystyka. Terminologia baseballowa wysypuje się z ekranu, a normalny polski widz czuje się co najmniej skołowany próbując zrozumieć system draftu. No, i jak to w baseballu – nie wiadomo co i dlaczego się dzieje, ale główne postaci: trener i jego asystent-statystyk są tak fantastycznie wykreowane, a historia tak nieprawdopodobna, że film ogląda się z przyjemnością. A tak naprawdę, to uwielbiam ten film, bo gra w nim Brad Pitt. ;)

źródło: filmweb.pl

źródło: filmweb.pl

Invictus – Niepokonany
Morgan Freeman jako Nelson Mandela. Raz.
Clint Eastwood jako reżyser. Dwa.
Matt Damon jako kapitan narodowej drużyny rugby w RPA. Trzy.
Trzy powody, żeby ten film obejrzeć, takie pierwsze z brzegu. Trzeba czegoś więcej?

źródło: filmweb.pl

źródło: filmweb.pl

Rush – Wyścig
Nie jestem fanką Formuły Pierwszej. Nie wstaję o 5.30 w niedziele, żeby popatrzeć na kwalifikacje. Nie siedzę potem 3 godzin przed tv, żeby obejrzeć tych kilkadziesiąt identycznych okrążeń i wyniki na mecie różniące się o ułamki sekund. O Niki Laudzie słyszałam, że był. Że miał straszny wypadek na torze. O Jamesie Huncie nie wiedziałam nawet, że istnieje. Z taką niewiedzą, ale z pełną premedytacją poszłam na ten film do kina. Okazało się, że nie jest to wcale film o Formule 1, a o sportowcach w ogóle. O tym, jak wielką wagę w sporcie ma rywalizacja, jak potrafi motywować do sukcesów i jak potrafi niszczyć życie. Okazało się też, że mimo, że zakończenie filmu jest doskonale znane, to i tak człowiek zaciska szczękę, wbija palce w fotel, a głowę w ramiona. Świetne kreacje aktorskie. Świetna muzyka. Dobra, prawdziwa historia. Czego tu nie lubić?

Jeśli kogoś udało mi się zachęcić do obejrzenia jednego z tych filmów – wróćcie i podzielcie się wrażeniami :) Jeśli już je widzieliście – podzielcie się też! ;)

 

Może ci się też spodobać

  • Łukasz Wysocki

    Z całej tej listy widziałem tylko Rush (który bardzo mi się podobał). Co mnie zdziwiło, to brak jakiegokolwiek filmu bokserskiego, których jest na pęczki (i nie mam na myśli serii Rocky ;) ).

    • No właśnie przypomniałeś mi że Aga powinna obejrzeć Million Dollar Baby, ale to nie jest leciutkie filmidło na wieczór (podobnie jak Zapaśnik, który jest znakomitym filmem)

      • Łukasz Wysocki

        I Fighter, pamiętajcie o Fighterze :)

        • Żadnego nie widziałam, więc pewnie dlatego tu nie ma. Nie moja tematyka. Raz mnie Marcin namówił na walki robotów – po ciężkim początku i wielkiej niechęci, nawet mi się podobał ;) Million Dollar Baby kiedyś obejrzę. Dla Clinta – nie dla boksu ;)

          • Łukasz Wysocki

            No rzeczy typu Fighter, czy Wrestler ogląda się przede wszystkim dla kreacji aktorskich (Bale był naprawdę świetny w Fighterze, mimo że to drugoplanowa rola, a Rourke w Zapaśniku).

  • Bezużyteczny wpis. Wszystko oglądałem ;)